kiedy zaczyna sie sztuka

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Postprzez Lamka Pn, 19 maja 2014, 21:40

ja też
Avatar użytkownika
Lamka
.
...
1.
2.
1..

.
...
1.
2.
1..
 
Posty: 5021
Dołączył(a): So, 24 października 2009, 23:51

Postprzez Evagelia Pn, 19 maja 2014, 23:15

Znam cukiernie, w ktorej kazde ciastko czy tort bez wzgledu na kolor i nazwe(orzechowe, truskawkowe,czekoladowe) ma dokladnie ten sam obrzydliwie slodki smak, jakgdyby w uznaniu cukiernika ludzie kupowali slodycze dla cukru wiec liczy sie aby bylo bardzo slodkie i wzglednie ladne bo takie sie sprzeda. Krem do wszystkiego jest ten sam, rozni sie tylko barwnikiem. I to jest dla mnie chalturzenie, leniwe i jakby wylacznie dla zysku, bez szczypty fascynacji.
Znam tez cukiernie, w ktorej kazde ciastko i tort jest prawdziwym dzielem sztuki. Slodkosci maja nie za duzo ani nie za malo dekoracji, sa piekne o pieknym, roznym smaku, ktorego slodycz nie jest nachalna czy przesadna, ale z szacunkiem do klienta zamaskowana w jakims szczegolnym smaku, tak ze czlowiek jedzac to ciastko naprawde sie nim cieszy. I to jest prawdziwa sztuka.
Nie jest sztuka zrobic tort truskawkowy, o ladnym wygladzie i smaku cukru z jedna truskawka w dekoracji. Sztuka jest zrobic piekny tort o autentycznie truskawkowym wywazonym smaku, gdzie czlowiekowi sie tego tortu nie odechce po trzech kesach..
Problem z chalturzeniem dla mnie nie ma zwiazku zadnego z malowaniem na zamowienie. Mozna przeciez mechanicznie ze zdjecia zrobic portret tak aby widac bylo podobienstwo, albo zrobic z niego prawdziwe dzielo sztuki, tchnac w ten portret zycie i emocje.
A finanse.. coz piekarz codziennie piecze chleb i bierze za to pieniadze, czemu malarzowi mialoby sie nie placic za jego prace??
Znam malarza wariata, ktory maluje z milosci do sztuki, a nie dla uznania czy pieniedzy. Jak ktos kupi czy doceni to jasna rzecz sie ucieszy, ale i tak nie uwierzy w komplementy, bo to zadne pocieszenie kiedy sam i tak wie ile lepiej zawsze moze byc. A i nie po to maluje. Zdarza sie, ze doplaci zeby sprzedac, co mu sie zupelnie nie oplaca, ale jak sie dopatrzy na koncu dobrej pracy, ze mogl namalowac lepiej a juz sie tego nie da poprawic to rzuca prace w kat bez zastanowienia i zaczyna od poczatku, nie bynajmniej dla uznania jakby sie wydawac moglo, ale dla samej sztuki, skoro moze byc odrobine lepsza to czemu mialaby nie byc?
Jak sie nie ma umiejetnosci na poczatku drogi, ale daje sie z siebie wszystko kazdorazowo i tym popycha do przodu swoj rozwoj to mimo kiepskiego efektu i sprzedazy tego dziela, tego chaltura nie nazwe. Prawdziwa sztuka jest zaangazowanie w to co sie robi, bez unikania trudnosci czy poszukiwania drog na skroty. W moim postrzeganiu sztuki oczywiscie : )
Avatar użytkownika
Evagelia
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Cz, 29 października 2009, 21:40

Postprzez grullo Wt, 20 maja 2014, 00:16

Evo, podoba mi się to co piszesz. :ok: Prawdziwa sztuka jest zaangazowanie w to co sie robi, bez unikania trudnosci czy poszukiwania drog na skroty. - Moim zdaniem ten jest prawdziwie miłośnikiem sztuki, kto umie to zaangażowanie docenić i ceni sobie je wysoko. :ok:
grullo
 
Posty: 819
Dołączył(a): Śr, 25 kwietnia 2012, 14:02
Lokalizacja: Kraków

Postprzez MPietak Wt, 20 maja 2014, 07:38

grullo napisał(a): Gardzę takimi za przeproszeniem gówienkami robionymi w 30 minut na "odwal się".

a czemu gardzisz tym że ktoś mający takie umiejętności stworzył coś ? w 30 minut.Pogarda za to ,że coś powstało szybko jest tak samo godna pogardy ,bo mówimy o sztuce której ocena nie ma nic wspólnego z czasem jej powstawania .rozumiem ,ze prace malowane laserunkami a siłą rzeczy wymagające dużo czasu są cacy a prace ala-prima są Be :dobani: .Pokrętne jak dla mnie rozumowanie ale rozumiem ,ze to tylko nieścisłość w wyrażeniu mysli.Dla mnie przekonującym jest wypowiedź Evageli przykład cukierniczy mi odpowiada :ok: ;)
Avatar użytkownika
MPietak
3.
1...

3.
1...
 
Posty: 3346
Dołączył(a): Cz, 7 stycznia 2010, 15:08

Postprzez grullo Wt, 20 maja 2014, 10:48

Mpietak, chodzi mi raczej o bylejakość, brak wspomnianego zaangażowania, przelania duszy na płótno. Kiedy patrzy się na takie prace to od razu widać dlaczego powstały. A to czy coś powstało ala prima, czy setkami nakładanych na siebie laserunków to nie ma znaczenia. Mnie osobiście denerwuje, że takie wielogodzinne dłubaniny są często na gorszej pozycji niż wyczyn kilkunastu minut. Malarze cyzelujący szczegóły angażują się w coś co i tak będzie bez znaczenia dla większości klientów. Ale dobra koniec z mojej strony bo temat zjechał na boczne tory. Mpietaku nie obrażaj się, może w zbyt ostre słowa to obrałem.
grullo
 
Posty: 819
Dołączył(a): Śr, 25 kwietnia 2012, 14:02
Lokalizacja: Kraków

Postprzez MPietak Wt, 20 maja 2014, 15:54

grullo napisał(a):Mpietaku nie obrażaj się, może w zbyt ostre słowa to obrałem.

nie mam bladego pojęcia czemu jeśli zdarzy się odpowiedzieć na zadany temat ktoś będący potencjalnym adwersarzem- myśli ,że osoba prezentująca inny punkt widzenia odpowiada bo czuła się osobiście dotknięta .Grullo możesz być pewien nie łatwo się obrażam tym bardziej nie łatwym jest mnie obrazić .Dyskutujmy prezentujmy różne zapatrywania bo to jest ciekawsze od hura jedno-myślności .Tak naprawdę kumam o czym mówiłeś :D
Avatar użytkownika
MPietak
3.
1...

3.
1...
 
Posty: 3346
Dołączył(a): Cz, 7 stycznia 2010, 15:08

Postprzez Grzeczny Wt, 20 maja 2014, 23:49

Ja maluję szybko, zawsze dążyłem do tego, by malować tak szybko jak to możliwe, oczywiście osiągając określone efekty..., a to ponieważ zawsze miałem więcej pomysłów, niż fizycznej możliwości ich realizacji...

Lubię malować miniatury, bywa że zajmują mi one 5 minut, ale czy to oznacza, że nie wkładam w to serca?
Nie, to tylko oznacza, że maluję w swoim własnym tempie to, co mnie osobiście inspiruje.

Ogólnie ciesze się, że z powodu uczuleń musiałem porzucić oleje i zacząłem malować akrylami, one bardzo przyspieszają pracę nad obrazem, nawet laserunkami da się stworzyć obraz od a do z w ciągu dnia.

Weźmy zresztą czysto hipotetycznie dwa obrazy podobnej jakości - jeden zrobiony w ciągu dnia, a drugi miesiąca,
czy czas pracy dyskwalifikuje obraz?

Byłoby to dziwne.

Zwłaszcza, ze czas pracy o niczym nie świadczy - są ludzie machający od niechcenia obrazki za 150 zł w pół godziny, są też świetni akwareliści, którzy w pół godziny stwarzają świetle prace.

Są malarze kładący laserunki przez pół roku, by stworzyć arcydzieło, a są i tacy, którzy malują 30 warstwami coś co ostatecznie wygląda jak fotka przemalowana z rzutnika... a jest cenna i drogo sprzedawana... bo artysta przekonuje, ze malował długo...

Nie wiem, jak dla mnie trudność, czy czas pracy - o ile jakość skończonej pracy nie jest przez to lepsza niż przy pracy szybkiej - nie ma żadnego znaczenia.
Avatar użytkownika
Grzeczny
 
Posty: 165
Dołączył(a): N, 13 listopada 2011, 17:16
Lokalizacja: Tczew

Postprzez Evagelia Śr, 21 maja 2014, 10:37

Przychylam sie do wypowiedzi Grzecznego. Liczy sie efekt nie czas. Do niedawna na ikone malujac bez ograniczen czasowych schodzilo mi kilka tygodni bardzo intensywnej pracy, efekt byl mizerny, teraz jest to od 2-7 dni i efekt jest sredni, a nauczycielowi majacemu kilkadziesiat lat doswiadczenia i w tym x cerkwii ozdobionych freskami taka sama ikona zajmie od kilku godzin do 2 dni, i efekt jest znakomity czy to oznacza, ze na samym poczatku nauki bez umiejetnosci powinien uczen sprzedawac za tysiace swoje ikony bo mu sie dlugo schodzi, a nauczyciel za grosze bo szybko maluje?? Raczej nie.. Kupujacy widzi efekt, a nie czas i okolicznosci ktore sie na niego skladaja i za to placi, a dobry efekt tak sie sklada zazwyczaj jest wynikiem wlasnie tysiecy godzin malarstwa w sumie..a nie przeznaczonych na to jedno szczegolne dzielo. Nie zawsze przeciez ilosc pracy i godzin przeklada sie na jakosc. :hmm:
Avatar użytkownika
Evagelia
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Cz, 29 października 2009, 21:40

Poprzednia strona

cron