Porozmawiajmy o sztuce tworzenia

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości

Postprzez Lamka Pt, 23 września 2011, 22:47

dzieki Jagoda no, właśnie
i takie tematy to nie w kawiarence ...
a dla sprostowania to nie istnieje ZAWÓD SZTUKA
uprawia sie
zawód malarza, rzeźbiarza, aktora .......................... ale nie ma zawodu sztuka , to chyba za duzy skrót myślowy
Avatar użytkownika
Lamka
.
...
1.
2.
1..

.
...
1.
2.
1..
 
Posty: 5021
Dołączył(a): So, 24 października 2009, 23:51

Postprzez purpose Pn, 26 września 2011, 16:15

Dzięki za odpowiedzi i przepraszam być może źle sprecyzowałam pytanie. Pisząc "sztuka" miałam na myśli osoby po kierunkach na m.in. ASP, ludzi zajmujących się projektowaniem mody, mebli itd , muzyków, aktorów, malarzy jednym słowem wszystkich, którzy wykorzystują swój talent i umiejętności do tworzenia zupełnie nowych rzeczy. Zastanawiam się czy to co się ostatnio często mówi o rozwoju sektorów kreatywnych jest widoczne w życiu w naszym kraju. Wierzycie, że nauczenie artystów jak założyć własny biznes jest nadzieja na rozwój tego sektora w Polsce? Trochę zamotałam, ale mam nadzieję, że zrozumiecie :ok:
purpose
 
Posty: 2
Dołączył(a): Pt, 23 września 2011, 16:06

Postprzez Lamka Pn, 26 września 2011, 17:11

wpisz w wyszukiwarke forumową i poszukaj tematu o czy da sie wyżyć ze sztuki ;)
Avatar użytkownika
Lamka
.
...
1.
2.
1..

.
...
1.
2.
1..
 
Posty: 5021
Dołączył(a): So, 24 października 2009, 23:51

Postprzez Indygo Pt, 30 września 2011, 21:31

temat przeniesiony we właściwe miejsce - można kontynuowac ;)

Wałkowaliśmy to już w dwóch tematach ale jak widac problem jest nieśmiertelny.
Znam kilku artystów po ASP, którzy żyją z tego co tworzą. Czemu im się udało a innym nie? Wiele składowych i zapewne wszystkich nie znam.
Mają talent, są pracowici, nie trzymają się kurczowo realizmu, wypracowali własny styl, nie poddają się modom, robią jak uważają, jak czują, jak im w duszy gra, nie próbują przypodobac się potencjalnemu odbiorcy. Mają własne bardzo sprecyzowane poglądy na sztukę jaką chcą tworzyc. Co i jak poprzez nią przekazac odbiorcy. Odnieśli sukces - ludzie kupują to co tworzą a nie kombinują co by tu stworzyc aby ktoś to kupił.
Mówię o osobach działających w różnych dziedzinach sztuki: malarstwie, rzeźbie ( niewielkie "domowe" formaty) , tkactwie, batiku, witrażach, biżuterii, makramie, filcowaniu, grafice komputerowej, ceramice użytkowej. Wszyscy oni ukończyli ASP ale na różnych kierunkach; nie tylko malarstwo, grafikę czy rzeźbę ale także architekturę wnętrz, wzornictwo, konserwację zabytków i fotografię a nawet wystawiennictwo.
Indygo
 

Postprzez oldmalarz Pt, 30 września 2011, 22:14

Indygo napisał(a):Odnieśli sukces - ludzie kupują to co tworzą a nie kombinują co by tu stworzyc aby ktoś to kupił.
.


ludzka potrzeba wiary w cuda jest niewiarygodnie silna.. ;)
oldmalarz
 

Postprzez Indygo Pt, 30 września 2011, 22:57

Old…- to, że nie znasz takich, którym się udało, nie znaczy, że ich nie ma.
Żeby zrobić Ci przyjemność dodam, że znam również absolwentów ASP, którzy aby zarobić na życie muszą: pracować w szkole, wykładać na ASP, pracować w agencji reklamowej, sprzedawać marchewkę.
Nadal jednak tworzą, co chcą, tyle, że po pracy zarobkowej. I owszem, sprzedają, ale nie na tyle dobrze, aby im to wystarczyło na dostatnie życie. Mogliby oczywiście malować pod publiczkę. Zapewne i tacy bywają, tylko ja ich po prostu nie znam.
Znam za to osoby różnych zawodów, malujące hobbystycznie i sprzedające swoje prace całkiem często, ale nie martw się, oczywiście nie z tego żyją.
Indygo
 

Postprzez oldmalarz So, 1 października 2011, 01:51

Indygo napisał(a):Old…- to, że nie znasz takich, którym się udało, nie znaczy, że ich nie ma..

tak tak ..była juz o tym mowa nie raz..
błogosławieni ci co nie widzieli a uwierzyli..- to tez znam..
wiesz dlaczego mnie to irytuje i również smuci... bo kiedys miłem tez 16..20 lat i równiez wierzyłem rodzicom ,nauczycielom "madrym dorosłym' ..którzy piepszyli bzdury ze jak bede grzeczny uczciwy porzdny pracowity etc.. to bede miał pozradna prace pieniadze dom cudowna żone ludzie mnie beda kochac itp bzdety.
po co kłąmiemy i oszukujemy ..np młodych naiwnych ..aby tym wiekszy sprawic im bół po odkryciu prawdy ?..
po co udajemy ze swiatem nie ządzą układy ,kumoterstwo, sprzedajna dupcia i lizusostwo etc..
.komu ma to przyniesc jakakolwiek korzysc? im? czy nam?..
raj nie istnieje i cuda sie nie zdarzaja ..pzrynajmniej tu na ziemi za sukces tzreba słono zapłacic ..i nie jest on trylko i wyłacznie zasługa "dobych cech "..a wrecz przeciwnie...
oldmalarz
 

Postprzez Indygo So, 1 października 2011, 08:50

trudno z tym co napisałeś dyskutowac - mogę jedynie współczuc.
Losy każdego z nas są inne choc często można znaleźc podobieństwa.
To jest Twój wybór i to często na bardzo wczesnym etapie rozwoju, czy będziesz
grzeczny uczciwy porzdny pracowity etc..
czy pójdziesz inną drogą.
Czy wdepniesz w
układy ,kumoterstwo, sprzedajna dupcia i lizusostwo etc..
Czy znajdziesz w sobie dośc siły , przemyślności, życzliwosci, optymizmu i chęci by miec
pozradna prace pieniadze dom cudowna żone ludzie mnie beda kochac
Praca , dom, cudowna żona i życzliwośc otoczenia nie spada z nieba - na to trzeba zapracowac i to tak by nigdy nie zawieśc zaufania. Raz utracone raczej nie daje się odbudowac.
Nie żyjemy w izolacji. Nasze kolejne życiowe wybory rzutują na życie nasze i naszego najbliższego otoczenia, rodziny, przyjaciół, znajomych, współpracowników a nawet przypadkowo spotkanych ludzi. Niektóre wybory są nieodwracalne ale zawsze można nie brnąc dalej w te złe.
Że to kosztowne? Że za każdy wybór trzeba zapłacic jakąś cenę? Zgadzam się. Trzeba.
Każdemu życzę szczęśliwego beztroskiego dzieciństwa, ale nie uważam, że ono musi osłabiac. Niektórych tak ale na pewno nie wszystkich. Mnie dało fundament i motywację do pokonywania przeciwności.
Jest całkiem sporo ludzi, których dzieciństwo nie było usłane różami i sobie radzą bardziej niż dobrze, właśnie dlatego, że takie nie było. Zazwyczaj uważają, że ich zahartowało, ale byc może gdyby było szczęśliwsze radziliby sobie jeszcze lepiej, tego nie wiemy. Są też tacy, co poddali się destrukcji, niezależnie od "dzieciństwa".
Jesteś jeszcze dośc młody, przed Tobą w perspektywie całkiem spory kawałek życia i nie masz pojęcia co los zgotuje Ci w przyszłości a wierz mi, że może dopaśc w każdej chwili i na jednostkowym zdarzeniu nie musi się skończyc. Z mojego doświadczenia wynika, że uderza wtedy gdy najbardziej zaboli, gdy najmniej się spodziewasz.
W takiej chwili, przydaje się zgromadzony wcześniej "kapitał", nie tylko z dzieciństwa. Równie dobrze można wtedy wykorzystac doświadczenia szczęśliwe jak i te "trudne". Pod warunkiem, że masz to "przemyślane" , przepracowane, zaakceptowane. Miotanie się, irytacja raczej przyprawia o zawał.
Dedykuję Ci modlitwę Marka Aureliusza :

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym,
czego nie jestem w stanie zmienić.
Daj mi siłę, bym zmienił to, co zmienić mogę.
I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego."
Indygo
 

Postprzez oldmalarz So, 1 października 2011, 13:35

Indygo napisał(a):Dedykuję Ci modlitwę Marka Aureliusza


..dalszą dyskusje uwazam za bezcelową..
oldmalarz
 

Postprzez Galandir So, 1 października 2011, 16:43

ale o zooochoziiiiii?? :|
Avatar użytkownika
Galandir
 
Posty: 729
Dołączył(a): Śr, 28 października 2009, 22:07

Poprzednia stronaNastępna strona

cron