Sztuka, a "przypodobywanie" się odbiorcy...

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Postprzez szklanytygrys N, 26 grudnia 2010, 15:01

taaa...
Właśnie, Co o tym myślicie. Pytanie jest dosć tendencyjne, prowokacyjne i wywołujące negatywne emocje.
Bo jakże współczesny artysta, człowiek wolny i czerpiacy ze swojej wolności poczucie szczęścia, miaby sie przyznac do tego że chce sie przypodobać odbiorcy...
A jednak. Odważę sie stwierdzić, że gdyby nie było przypodobywania się nie byłoby w ogóle sztuki. To tak jakby aktor twierdził że gra dla siebie a nie dla widzów, a muzyk mówił że nie zależy mu na opinii słuchaczy.
Nawet na pozór niezależne i bezineresowne tworzenie sztuki jest podbudowane w jakims tam stopni potrzebą akceptacji najbliższego otoczenia.
Dalczego ja mieszkając nad morzem maluję plażę, a nie drapacze chmur i ciemne kaniony ulic NY ??
Owszem, po częsci dlatego że nie znam NY, ale z drugiej strony.... mógłbym namalowac jeden taki obrazek, bo podoba mi się, a potem co ... nie mam dość scian żeby malowac coś co sie nie spodoba i nie sprzeda. Farby zresztą też kosztują.

Dawniej ... znaczy się bardzo dawniej, sztuka była kolejnym po introligatorze i szewcu zawodzie i zarzut przypodobywania się odbiorcy byłby tak samo głupi jak mówienie cukiernikowi że celowo tak piecze swoje ciastka żeby smakowały innym.
Ale od dobrych paru, czy parunastu dziesięcioleci, coś tam sie pozmieniało. Teraz sztuka jest wyzwolona i nie chce sie przypodobywać... Czyżby ??
Myślę ze nawet najbardziej zbuntowani artyści, przekornie liczą na to że im bardziej sie zbuntują i wyzwolą tym bardziej komuś sie przypodobają... odbiorcy, sąsiadce, innemu artyście, przyszłym pokoleniom, które będa mądrzejsze, świadomsze i napewno zrozumieją... albo choćby panience która jest wyjątkowo oporna i nie chce się dać poderwać.

Liczę na to ze, sie ze mna ktos nie zgodzi :)
Ostatnio edytowano N, 26 grudnia 2010, 17:05 przez szklanytygrys, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
szklanytygrys
1.

1.
 
Posty: 76
Dołączył(a): Pt, 6 listopada 2009, 09:10

Postprzez Jagoda N, 26 grudnia 2010, 15:29

Masz dużo racji.....gdybym miała dużo, dużo forsy pewnie malowałabym nie myśląc o sprzedaży, ale malując dla siebie przecież chcemy malować tak ,żeby nam się podobało, a skoro nam samym się podoba to pewnie i innym też , pewnie nie wszystko, ale część na pewno....i tak koło się zamyka. Dla każdego artysty (tak myślę) to ważne jeśli jego prace się podobają. Od pewnego czasu maluję tak, żebym to ja pierwsza była zadowolona, a jeśli ktoś chce to kupić to sprzedaję. Mam prace ,które darze szczególnym sentymentem i nigdy nie sprzedam, no i pozostaje sprawa malowania na tzw. zamówienie , są to przeważnie kopie znanych dzieł, robię to, ale nie bardzo lubię, to też zależy od tego co mam kopiować. Tak to wygląda z mojej strony.
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2646
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez szklanytygrys N, 26 grudnia 2010, 15:40

Nie zawsze musi chodzić o przypodobywanie sie finansowe, czasem chodzi o uznanie otoczenia.
A to że malujemy tak żeby nam sie podobało, a innym będzie sie podobało przy okazji...
Jeśli tak jest, to artysta jest szczęsciarzem, mówi sie ze ma talent i to coś.

Znam jednak kilka przykładów, gdzie ktoś z uporem maniaka maluje tak jak mu sie podoba i niepotrafi zrozumieć że to sie nikomu poza nim nie podoba... Moim zdaniem osoba taka (nawet jeśli zaprzecza) nie czuje się z tym szczęsliwa. Tu prawdziwą sztuka byłoby zrezygnowanie z własnego gustu i przypodobanie sie innym.... Ale czy wtedy wciaż mozemy mówić o sztuce, darze i talencie ??
Avatar użytkownika
szklanytygrys
1.

1.
 
Posty: 76
Dołączył(a): Pt, 6 listopada 2009, 09:10

Postprzez Jagoda N, 26 grudnia 2010, 15:53

Trudno nie przyznać Ci racji, ale uważam ,że jeśli naprawdę ktoś maluje tak, że Tylko i zawsze tylko jemu się podoba a innym nie , no to coś nie tak jest .....chociaż może nie można tak pisać bo sztuka to materia delikatna i może w następnych stuleciach ów artysta będzie "uwielbiany" , trudny temat do jednoznacznego określenia, bo to się chyba nie da. Reasumując, jeśli chodzi o Ciebie to jestem pewna ,że Twoje prace podobają się nie tylko Tobie, masz talent i to nie byle jaki :)
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2646
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez szklanytygrys N, 26 grudnia 2010, 17:28

no dziękuję,
Choc zakładajac ten temat liczyłem nie tyle na pochwały mojej własnej twórczości, co na bardziej szerokie i ideologiczne dysputy. Zadziorne, emocjonujace, pełne sprzeciwów... moze nawet z jakims małym ukamieniowaniem...
Avatar użytkownika
szklanytygrys
1.

1.
 
Posty: 76
Dołączył(a): Pt, 6 listopada 2009, 09:10

Postprzez MPietak N, 26 grudnia 2010, 18:48

Myślę o przypodobywaniu się w sztuce i nie koniecznie zgadzam się do końca,dodam moim zdaniem.Myślałbym raczej o akceptacji w jakiejś części tego co robimy.Myślę że należało by rozdzielić malarstwo komercyjne kiedy chodzi o zaspokojenie oczekiwań klijenta.Robimy coś na zamówienie czy poprostu by sprzedać (dla kasy) Jest jeszcze robienie czegoś co czujemy. Trudno od razu znaleźć kogoś kto zaakceptuje naszą wizje którą sami nie zawsze rozumiemy, mimo to, coć pcha nas w tym kierunku by poszukiwac.Myśle też że na taką twórczość albo trzeba byc już uznanym artystą, albo mieć kasę. Tak naprawdę to jedyny ogranicznik twórczości.Podam może nie najlepszy przykład ale to zdarzenie miało miejsce w moim zyciu/Pracowałem na Zamku K.w Warszawie przy odbudowie rok 73 Pan Szajna miał wystawę na dopiero co wzniesionych murach zamku przedstawiał instalacje.Byłem wtedy młodym chłopakiem nie mieściło mi się w pale po co wiesza rozczłonkowane części lalki na płachtach jakiś płucień?do dziś tego nie rozumiem.Pan Szajna z tą instalacją zjeździł kilka wystaw nie tylko w Polsce. ćzy aby napewno oderwaną nogę lalki wieszał w tym samym miejscu nie jestem pewien.Przypomnę tu ulubionego mojego klasyka OLDMALARZA artysta może nawet napluć jeżeli wie po co to czyni.Zatoczyłem koło i obok ale moje przesłanie jest praste Wszyscy potrzebujemy akceptacji i Nie tylko w Sztuce; szeroko rozumianej. :P
Avatar użytkownika
MPietak
3.
1...

3.
1...
 
Posty: 3353
Dołączył(a): Cz, 7 stycznia 2010, 15:08

Postprzez columb26 N, 26 grudnia 2010, 21:07

Dla kogo Artysta tworzy?? dla siebie czy odbiorcy??? Pytanie drugie to takie czy artysta utrzymuje się ze sztuki czy to tylko jego hobby?? Wiadomo jest że maluje się po to aby obraz się podobał , a czasem maluje się to co szybko się sprzeda. Wchodząc na allegro mamy obraz tego czym w dzisiejszych czasach jest sztuka..tworzeniem dla odbiorców. Farby i wszystko kosztuje, dlaczego więc nie można malować tego co szybko się sprzeda?? wiadomo ze każdy poszukuje jakiegoś stylu rób stwarza coś z czego On sam jest zadowolony, ale żeby tworzyć coś swojego trzeba być zabezpieczonym dlaczego więc nie malować również komercyjnie??? Dla mnie malowanie to hobby i jestem na początku drogi, ale maluję to co chcę a nie to co jest na czasie łapie się różnych tematów z różnym skutkiem, ale jestem zadowolony z tego że próbuję coś tworzyć. Bo "tworzę" dla siebie. W Twoich pracach nie widze mechanicznosci bardzo mi sie podobaja :ok:
Avatar użytkownika
columb26
 
Posty: 613
Dołączył(a): Wt, 23 listopada 2010, 19:15

Postprzez Jagoda N, 26 grudnia 2010, 21:10

Z tą akceptacją to nie do końca się zgadzam i z tym " pluciem " też nie ,bo nie wiem czy ów art. jest tak naprawdę przekonany co robi , no i uważam,że nawet w sztuce są jakieś estetyczne bariery, których nie wypada przekraczać artyście, jeśli się nim choć trochę czujemy.....ale to tylko moje odczucie.
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2646
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez szklanytygrys N, 26 grudnia 2010, 23:28

Myśle że potrzeba akceptacji naszej twórczosci, to coś zupełnie naturalnego i wszyscy chetnie sie z tym zgodzą, przyznaja do tego i podpiszą. A co z przypodobywaniem odbiorcy.... to to samo tylko trochę bardziej złośliwie powiedziane ??
Avatar użytkownika
szklanytygrys
1.

1.
 
Posty: 76
Dołączył(a): Pt, 6 listopada 2009, 09:10

Postprzez oldmalarz Pn, 27 grudnia 2010, 00:23

nie..
- wszyscy chetnie sie nie zgodza... bo ja sie nie zgadam. :)
.nie interesuje mnie żadna płaszczyzna akeptacji ..tylko "ilosc cyferk" zakonczonych odpowiednim symbolem waluty..

nie interesuje mnie czy mi sie obraz podoba
nie interesuje mnie czy obraz podoba sie klientowi
natomiast bardzo bardzo interesuje mnie ile mi za niego klient zapłaci .
.tak jak MPietak napisł moze byc nawet naplute czy narzygane ..byle by zapłacił..

i nie kazdy poszukuje jakiegos stylu .dla pewnych kregów malarzy jest to nawet zabójstwo..
"estetyczne bariery" ..dla mnie nie ma zadnych ..(jesli chodzi o kase.. a chodzio o nia zawsze..)
nie musze byc nawet przekonanym o tym co robie .._byle by dziełko "poszło"..
oldmalarz
 

Następna strona

cron