jak sobie radzicie z samodyscypliną i organizacją czasu ??

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Postprzez szklanytygrys Śr, 29 grudnia 2010, 11:50

no... j.w.
Czy wy tez miewacie z tym problemy ??
U mnie czasem przybiera to rozmiary wręcz patologii. Chce malować mam mnóstwo chęci, pomysłów i czasu nawet. A jednak ten czas gdzieś umyka miedzy palcami. Internet, kawka, jakis film, jakies błogie zawieszenie i odkładam malowanie na potem, na wieczór, na jutro. I tak czasem z dnia na dzień i na kolejny i tak dalej. A życie ucieka. I mimo że złośc i niesmak do samego siebie gryzie problem wciaż jest. Czasem udaje mi sie zmobilizować na chwilę, na jakis okres, i wtedy czuje ogromna satysfakcję, ale mimo to potem znów przychodzi niezorganizowanie i marnowanie czasu na nic.
Czuję się wtedy jak w jakiejs bańce. Wiem co powinienem robić by czuć się dobrze i jest to na wyciągnięcie ręki, wydaje sie to łatwe - poprostu wstać i zacząc robić to co chcę, a jednak trwam po tej drugiej stronie

Ostatnio odkryłem rodzaj muzyki która pomaga mi efektywnie pracować. Śmieszne bo nie jest to muzyka która bardzo lubię - takie rytmiczne remixy clubowe. Przy niej łatwiej jest mi pracować szybko i z kopem - jak w jakims transie. ALe to jeszcze nie pełen sukces.

A jak wy sobie radzicie z tym problemem. Macie na to jakiś swój własny sposób... sztuczkę... tajemniczą metodę na bycie tytanem pracy i panem własnego czasu, którą moglibyście sie podzielić ??
Ostatnio edytowano Śr, 29 grudnia 2010, 13:12 przez szklanytygrys, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
szklanytygrys
1.

1.
 
Posty: 76
Dołączył(a): Pt, 6 listopada 2009, 09:10

Postprzez Krakusia Śr, 29 grudnia 2010, 12:19

Ja jakoś nie mam z tym problemów. Jak chcę malować to czas na to zawsze znajdę.
Muzyka także bardzo mi pomaga, słucham spokojnej, relaksacyjnej, która przy okazji zagłusza tramwaje za moim oknem. TV stoi blisko sztalugi, więc czasami zerkam na jakiś program malując równocześnie.

Jeśli masz kłopot z samodyscypliną to znak, ze nie jesteś gotowy, że powinieneś odpocząć na jakiś czas, nic na siłę. Przerwa dobrze robi, byle nie za długa. Pomaga też zmiana np. może klika rysunków, szkiców, grafik lub rzeźb zrób, a po nich z zapałem wrócisz do malarstwa.
Krakusia
3...
2.
3..

3...
2.
3..
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Śr, 28 października 2009, 19:08
Lokalizacja: Kraków

Postprzez oldmalarz Śr, 29 grudnia 2010, 12:24

to samo pytanie zadałem przeszło dwadziescia lat temu mojemu mistrzowi..
odpowiedziała wtedy .."- potraktuj to jak prace .. wstajesz myjesz sie jesz sniadanie kawa i o okreslonej godzinie siadasz do pracy niezaleznie od tego czy ci sie che czy nie ..po prostu siadasz i robisz.."

od tamtej pory mineło sporo czsu i metoda uległa zmiane pzreobrazeniu ale samokontrola i organizacja pozostała "wewnątrz" bez powyzszych twoich prolemów..
oldmalarz
 

Postprzez Krysia karo konin Śr, 29 grudnia 2010, 13:03

U mnie jest różnie.Mam okres,kiedy bardzo dużo maluję i kończąc jeden mam już pomysł na następny.Największy zapał mam przed wystawą.Wtedy jestem w jakimś transie,mogłabym nie jeść,tylko herbatka,lampka wina,sącząca się ,nie za głośno muzyczka i absolutnie spokój wewnętrzny.Musze mieć w miarę wolny umysł od problemów.I podobnie na plenerach.Niekiedy jeden obrazek przypada na jeden dzień,a bywa,że zrobię połowę.Przy czym nie zakładam wcześniej ile prac namaluję.Często mam tak,że wynajduję milion spraw,żeby odwlec malowanie.Czuje przesyt,wypalenie i zwątpienie.Zastanawiam się,czy to wszystko ma sens.Ale po krótkim czasie wracam , zaczynając od porządków w farbach,pędzelkach i mediach.Zdarza mi się,że po zakupieniu nowych farb wraca wena i zaczynam malować.Czyli,nie mam na stanie samodyscypliny,a organizacja czasu reglamentowana.Pocieszające jest to,że nie tylko ja tak mam.Pozdrawiam. ;)
Krysia karo konin
 

Postprzez columb26 Śr, 29 grudnia 2010, 13:16

Trudno sprawa a najlepszą metodą jest postanowienie "na sztywno" jutro muszę namalować to i to i tego się trzymać. Jeżeli dzień wcześniej postanowię ze wstaję i biorę się za coś to raczej mi to wychodzi. Ostatnio jakoś mniej czasu znajduję na malowanie, ale nie dlatego ze brak mi pomysłów, ale właśnie chyba przez to ze mam ich zbyt wiele i nie wiem które są odpowiednie na ten moment. Nie cierpię chaosu, a on właśnie zapanował w moim pokoju;) Tylko dlatego ze zbyt wiele prac pozaczynałem i nie wiem jak się do tego dalej zabrać. Ale powoli to wszystko porządkuję ...a wracając do tematu to samodyscyplinę trzeba mieć chyba w środku bo inaczej kicha.....:) Lubię być zmęczony malowaniem tzn malować po kilka dni i nie zajmować się niczym innym , od rana do wieczora malowanie , ale nie każdy może sobie na to pozwolić.
Avatar użytkownika
columb26
 
Posty: 613
Dołączył(a): Wt, 23 listopada 2010, 19:15

Postprzez Jagoda Śr, 29 grudnia 2010, 14:58

Ja nie mam na ,,siebie ,, sposobu ani reguły.....czasem się zmuszę do pracy, czasem za nią tęsknię ale jedno co mam zawsze, to jak już zacznę malować to nie mogę oderwać się od pracy i wtedy ..mnie nie ma ,,....i gdybym tak mogła pozwolić sobie na to ,,niebycie,, to byłoby super.
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2646
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez Żak Śr, 29 grudnia 2010, 21:17

Twoja wypowiedź, Jagodo, jest mi bardzo bliska: czasem łażę z kąta w kąt, czasem się zmuszam, a czasem tęsknię za malowaniem robiąc inne mniej fascynujące rzeczy - acz, bardzo rodzince potrzebne... Jednak jak wezmę pędzel trudno mi się oderwać, czas nie istnieje - zdarza się, że wschodzące słońce przypomina mi o tym ile czasu upłynęło... Poza tym nie cierpię sztywnych terminów -choć czasem pomagają, to częściej jednak zniewalają mnie i paraliżują. Poza malowaniem żyję dla rodziny i pracuję w biurze.
Teraz mam czas tęsknoty... jadąc metrem snuję plany i układam "twórczy grafik" inaczej mówiąc "kolejność robót" ;)
Avatar użytkownika
Żak
 
Posty: 72
Dołączył(a): Wt, 13 lipca 2010, 11:42

Postprzez Lamka Cz, 30 grudnia 2010, 20:10

ja mam koncertowego lenia, a przeciez tesknie za malowaniem, obiecuje sobie kazdego dnia, ze jak wróce z biura to sie zabieram , a potem piwko, dziennik tv i juz tak zostaje na kanapie. Potem forum, skype do2 w nocy
W sobote to juz sobie przysiegam .... ale kończy sie przygotowaniami , przekładaniem płócien z kata w kat, oczywiście - bo nie potrafie malować w bałaganie , więc trzeba najpierw posprzatać uporzadkować
A jak to zrobie , to taakA ZMECZONA
mnie mobilizuje malowanie na zamówienie , jak ktoś coś zamówi i obiecam ze tak to dopiero maluję
Ale wiem, że przyjdzie czas, ze bede malować od rana do nocy z przyjemnością :hmm:
Avatar użytkownika
Lamka
.
...
1.
2.
1..

.
...
1.
2.
1..
 
Posty: 5026
Dołączył(a): So, 24 października 2009, 23:51

Postprzez jolakos4 Pt, 31 grudnia 2010, 14:35

Krakusia napisał(a):Ja jakoś nie mam z tym problemów. Jak chcę malować to czas na to zawsze znajdę.
Muzyka także bardzo mi pomaga, słucham spokojnej, relaksacyjnej, która przy okazji zagłusza tramwaje za moim oknem. TV stoi blisko sztalugi, więc czasami zerkam na jakiś program malując równocześnie.

Jeśli masz kłopot z samodyscypliną to znak, ze nie jesteś gotowy, że powinieneś odpocząć na jakiś czas, nic na siłę. Przerwa dobrze robi, byle nie za długa. Pomaga też zmiana np. może klika rysunków, szkiców, grafik lub rzeźb zrób, a po nich z zapałem wrócisz do malarstwa.

Ja maluję tylko przy muzyce - najczęściej przy klasyce. Ostatnio było to absolutnie konieczne , ponieważ brałam udział w wystawie obrazów na temat utworów Chopina , wybrałam jedna z etiud. Przy muzyce łatwiej mi się skupić, działa na mnie uspokajająco. Staram się wykorzystywać wolny czas , np. w lecie często była piękna pogoda, zamiast iść się opalać , czy jechać na wycieczkę, malowałam. Oczywiście mobilizują wystawy.
Avatar użytkownika
jolakos4
 
Posty: 180
Dołączył(a): Cz, 25 marca 2010, 11:50

Postprzez Irranea Blathin So, 1 stycznia 2011, 14:53

ja mam tak, jak tygrys. niby chce mi się, wystarczyłoby tylko wyjąć ołówki/akwarelki z szafki i usiąść. papier mam zawsze, gdzieś upchnięty. ale tak jakoś zawsze znajdzie się jakaś wymówka, internet, film, spacer, albo obiad trzeba zrobić, posprzątać w domu... i tak jakoś ucieka. a ostatnio prawie w ogóle nie maluję nic dla przyjemności, tylko z obowiązku na uczelnię. więc, jak już uda mi się usiąść do malowania, to najpierw oczywiście zaczynam od tych uczelnianych. a, że uczelniane kończę zawsze w ostatniej chwili, to już inna sprawa. po prostu nie bawi mnie rysowanie rzeczy, których nie chciałabym rysować [jak w poprzednim semestrze, technika niby dowolna, ale jak uświadomiłam pana wykładowcę, że nie umiem zrobić odbić w wodzie akwarelą, to już było wiadomo, jaką techniką mam to zrobić - jeden z bardziej nieudanych malunków].

ale mam też fazy na rysowanie/malowanie. wtedy siadam i to robię. i dzień w dzień, aż do znudzenia.

nie wiem, nie mam jakichś sposobów na to, aby ruszyć tyłek i coś zrobić. jest to po prostu wypadkowa zdarzeń.
leń i tyle.
Avatar użytkownika
Irranea Blathin
1...
..

1...
..
 
Posty: 497
Dołączył(a): Cz, 11 listopada 2010, 02:00

Następna strona

cron