Pisak akrylowy do nimbów i ramek

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Postprzez zephyr7 Cz, 16 maja 2013, 20:24

Witajcie! Chciałbym polecić fajny wynalazek: pisak "Shake Graph'it" (różne grubości).

Dla wszystkich, którzy mają problemy z:

- obramowaniem ramek (można malować od linijki)
- nimbami (przy odrobinie wysiłku, da się włożyć do cyrkla)
- "tyczkami" aniołów
- blikami na szarfie (wg mnie złoty wychodzi troszkę zbyt blady, ale jak ktoś zaczyna przygodę z ikonami, będzie w sam raz!)
- podpisywaniem ikon (osobiście wolę dwójki "kolinsky", pisak wybrałbym raczej do większych formatów)

W odróżnieniu od innych produktów, np. pisaków Darwi, pisak Graph'it świetnie przywiera do tempery i złocenia, bez smug, przetarć i rozmazywania.

No i jeszcze jedna zaleta - w odróżnieniu od grafionu, nie dziurawi pozłoty.

Krótko mówiąc, mamy już przepis na równe ramki i nimby dla wszystkich, którzy mają dwie "lewe" ręce! Nic, tylko siadac i malować!
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez olgaannahm Cz, 16 maja 2013, 22:06

Ale jak już zachęcasz - to może daj namiary gdzie można to kupić i jak wygląda bo w googlach nic nie znalazłam... :(
Avatar użytkownika
olgaannahm
..
1.

..
1.
 
Posty: 1415
Dołączył(a): Pt, 13 maja 2011, 00:41

Postprzez zephyr7 Cz, 16 maja 2013, 23:27

Widziałem w Tuluzie, w Szale mają podobne pisaki, tylko w 3 kolorach: złoty, srebrny i czarny.

Na pewno istnieje mnóstwo podobnych produktów, myślę, że powinniśmy rozpuścić "wici", poszukać i popytać!

Szczególnie interesują mnie tak zwane "puste markety". Wiecie, jakby fajnie było tak wlać do pisaka np. farbkę polycolor, dobrać kolor i lepkość według własnego uznania?

Proponuję popytać znajomych graficiarzy!
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez Evagelia N, 19 maja 2013, 14:23

Taki pisak to zbedne narzedzie w kontekscie ikon. Kazdy na poczatku boryka sie z ramkami, nimbami i rownymi liniami. Jesli taki pisak ma rozwiazac problemy powyzsze to i tak to bedzie tylko pozorna pomoc przy ostatnich detalach, podczas gdy cala reszta wykonania ikony bedzie zapewne pozostawiac bardzo wiele do zyczenia. To nie rozwiaze problemu malowania rownych linii w kolejnych warstwach, nakladaniu kolejnego swiatla i blikow, gdzie wszedzie trzeba miec calkowita kontrole nad kreska, aby byla tak geometryczna i czysta jak tylko potrzeba. Proste linie nie wystepuja tylko w ramkach i "tyczkach", malowanie ich to najbardziej podstawowe umiejetnosci jakie musi posiadac ikonograf. Te sa rowniez najbardziej wartosciowym cwiczeniem w zdobyciu kontroli nad linia. To jest trudne, tak samo jak malowanie ikon ogolnie. Zapewniam, ze to wszystko idzie w parze. Jesli nie potrafi sie namalowac ramki to najpewniej nie bedzie sie potrafilo idealnie namalowac szat i calej reszty, to sie wzajemnie przenika i nie da sie oddzielic jednego od drugiego. Ale jak sie to wzglednie opanuje to i znikna wszelkie problemy z podpisami, nimbami itd. Mozna eksperymentowac, jasne, ale przynajmniej w moim odczuciu to tylko bardzo znacznie opozni 'oswojenie' pedzla i zblizania sie do doskonalosci.. odradzam i zachecam jednak do 'trudniejszego' korzystania z tradycyjnego typu pedzli przeznaczonych do ikonografii. Choc taki pisak napewno fajnie sie sprawdzi do innych celow, niekoniecznie zwiazanych z ikonografia. :)
Avatar użytkownika
Evagelia
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Cz, 29 października 2009, 21:40

Postprzez zephyr7 N, 19 maja 2013, 18:52

Evagelio, ośmielę się nie zgodzić! Nie możemy popadać w ultra-konserwatyzm, bo inaczej wyjdzie na to, że wszyscy powinniśmy samodzielnie łapać wiewiórki na pędzle, warzyć biel ołowiową w oborniku i malować przy świeczce!

Uważam, że odpowiednio użyte współczesne narzędzia wcale nie szkodzą tradycji i powinniśmy z nich korzystać. W celu nabrania względnej wprawy, trzeba namalować przynajmniej kilkanaście ikon. Namalwanie pierwszych trzech to prawdziwa droga przez mękę - głównie z uwagi na wspomniane detale.

Zresztą, to nie tylko moje zdanie! Wielu konserwatorów zgodzi się, że odpowiednio gruba, wodoodporna sklejka jest lepszym materiałem, niż sezonowana deska. Albo, że pigmenty zmieszane z żywicą akrylową lepiej trzymają się na złoceniach, niż tempera. I tak dalej...

Nie traćmy z oczu tego, czym jest Ikona i czemu ma służyć! Narzędzia użyte do jej wykonania są sprawą mniej ważną. W obrazach z kolekcji Lanckorońskich (można oglądać w muzeum na Wawelu) korzystano z piórka, punc, wydrapywania, itp. Nie mam cienia wątpliwości, że gdyby dawni artyści żyli dzisiaj - zrobiliby dobry użytek ze współcześnie istniejących narzędzi!
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez Jagoda N, 19 maja 2013, 23:43

Nie powinnam się odzywać w temacie ikony, bo nie mam zbyt dużej wiedzy, napiszę tylko co mi dusza podpowiada.
Szanowny Zefirze, teraz to ja ośmielę się nie zgodzić z Tobą, i nie chodzi bynajmniej o łapanie wiewiórek na pędzelki :lol: ...ikonografia , to coś więcej niż idealne obrysy nimb i ramek , które tak naprawdę nie muszą być idealne (nimby nie są regularnym kołem czy okręgiem). Prawdziwa ikona powinna być wykonana tradycyjnie, całkowicie skłaniam się do wypowiedzi Evageli , jeśli chcemy "iść na skróty" to zdecydowanie nie w tym temacie.
Akrylowy pisak ...sama nazwa mnie drażni , dawno temu na kółku plastycznym z dzieciakami coś nim mazałam.
Wybacz Zefirze, tradycjonalistką jestem w dziedzinie sztuki...wiem, wiem , teraz nowoczesne rozwiązania wkraczają wszędzie , tylko czy z dobrym skutkiem, oto jest pytanie ;)
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2645
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez Evagelia Pn, 20 maja 2013, 01:07

A ja mam taka watpliwosc, swiadczy o tym chocby fakt, ze najwybitniejsi zyjacy malarze ikon raczej dosc scislo trzymaja sie tradycji i idzie im swietnie ;)

Po za tym oczywiscie zgadzam sie ze nie nalezy calkowicie ignorowac narzedzi, ktore sa teraz a nie bylo kiedys. Ale nie wszystko ma swoje uzasadnienie. Uzasadnienie znajduje np dla dobrej skejki i ta wspolczesnie jest jedna z najpopularniejszych desek pod ikony, wlasnie dzieki swoim wlasciwosciom i trwaniu. Dla pisaka jednak nie znajduje zadnego poparcia. Bo w przypadku do ktorego polecasz go uzyc to nie chodzi o samo narzedzie ale umiejetnosci. Jesli malarz nie potrafi namalowac prostych linii to nie bedzie potrafil poprawnie namalowac szat ani pewnie niczego innego. Jesli z kolei umie malowac proste linie to wszystko w ikonie ma wieksza szanse na poprawnosc malarska a i z ramka taki malarz nie bedzie miec problemu. Przerabiajac to chocby na sobie wiem, ze wlasnie te ramki,ich mozolne malowanie i poprawianie jest niezwykle wartosciowe, bo od nich reka sie wyrabia bardzo dobrze. To niby takie proste namalowac jedna ciagla, dluga linie, ale to nie jest prawda i nie warto tu kombinowac, warto cwiczyc bo to drastycznie wplynie na caly warsztat malarski ikonografa. Wiec jak widzisz to nie o samo narzedzie mi chodzi, nie uwazam narzedzia za zle czy niezgodne z tradycja tylko zbedne i wstrzymujace postep malarski malarza. :) A poki sie te umiejetnosci opanuje zeby nie pietrzyc sobie problemow mozna z poczatku w ogole zrezygnowac ze zlocenia i tlo malowac ochra. To pozwala na nieskonczone poprawki i wprawki. Kazdy kolejny etap w ikonie uczacemu sie bedzie sprawial problem. To zadna tajemnica :)

zephyr7 napisał(a):W celu nabrania względnej wprawy, trzeba namalować przynajmniej kilkanaście ikon. Namalwanie pierwszych trzech to prawdziwa droga przez mękę - głównie z uwagi na wspomniane detale.


A czym roznia sie pierwsze kroki w ikonografii od pierwszych krokow w nauce jakiejkolwiek nowej dla zainteresowanego czynnosci? Uczen zainteresowany lyzwiarstwem figurowym, zaledwie po wejsciu na lod nie bedzie przeciez od razu chcial pedzic,podskakiwac, jazdzic tylem i robic piruetow. Zacznie od po prostu odnalezienia balansu i koncentracji na najbardziej podstawowych czynnosciach - to by nie upasc bedzie wystarczajaco meczace. Dopiero z czasem krok po kroku, jak nauczy sie jednego po dziesiatkach upadkow to zacznie uczyc sie drugiego. Albo z nauka jezyka- ten ktory rozpoczyna nauke jezyka chyba nie oczekuje, ze po przerobieniu 3 lekcji z samouczka bedzie plynnie mowil w obcym jezyku. Najpierw nauczy sie podstawowych slow i zwrotow, prostszych i pozniej dopiero trudniejszych konstrukcji gramatycznych, idiomow i to zajmie mu miesiace, a nawet lata. Maraton- ten kto zaczyna biegac chyba nie wierzy, ze od razu go przebiegnie, szybko wystartuje i jeszcze szybciej sie zatrzyma. Sprobuj znalezc droge na skroty na maratonie- nie ma. Trzeba pokonac wlasne slabosci cierpliwoscia i wytrwaloscia, wysilkiem, oddaniem i ciezka praca. Czemu z ikonografia mialoby byc inaczej? Czemu pierwsze kroki mialyby byc dziecinnie proste, czemu uczen tak czesto chce juz w pierwszej ikonie wszystko od razu- znac rysunek, gruntowanie, zlocenie i idealnie malowac? Jak uczen zabiera sie za zbyt wiele na raz to najpewniej wszystko to go przerosnie. Jesli bedzie sie koncentrowal stopniowo na kolejnych krokach to i sie powoli nauczy, nie zniechecajac sie. Na raz borykajac sie z jedna trudnoscia. Kwestia wiary nie pozostaje bez znaczenia. Malarz ikon nie moze oddzielic ikonografii od jego zycia. Pospiech i niecierpliwosc to kiepski start w ikonografie. Im dluzej te beda towarzyszyc malarzowi tym ciezej mu bedzie i tym bardziej bedzie sie wstrzymywal przed postepem. Cierpliwosc, spokoj, wytrwalosc, trud, modlitwa, post to dobry poczatek. Trzeba zwalczac swoje slabosci, zeby wygrywac godnosc do malowania ikon. Malo osob jest godnych i gotowych do malowania ikon od poczatku, dlatego te pierwsze ikony sa tak trudne. Na gotowosc i godnosc do ich malowania trzeba najpierw zapracowac.
:)
Avatar użytkownika
Evagelia
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Cz, 29 października 2009, 21:40

Postprzez Waldemar Jarosz Pn, 20 maja 2013, 08:19

Evangelio!
Wielcy grzesznicy pisali ikony,także chyba to nie jest tak do końca.Co do tego pisaka moje koleżanki używają go do podpisywania prac .Jest dobry, wygodny. Ja np. zawsze mam problemy z podpisem . I chyba się skuszę. I kupię :ok:














1
Ostatnio edytowano Pn, 20 maja 2013, 16:39 przez Waldemar Jarosz, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Waldemar Jarosz
.
..
2...
3..

.
..
2...
3..
 
Posty: 1197
Dołączył(a): Wt, 17 sierpnia 2010, 08:30
Lokalizacja: Polska

Postprzez olgaannahm Pn, 20 maja 2013, 10:14

Jeśli ktoś decyduje się na wykonywanie ikon - tradycyjnie, to nie powinien chodzić na skróty...oczywiście macie rację, z techniki, postępu należy korzystać i nie ma w tym nic złego. Ale skoro maluję ikonę od początku robiąc podkład, ucierając pigmenty...to wchodzę w tą specyficzną atmosferę , która towarzyszy jej powstawaniu ( pomijam duchowość i religię ale atmosfera jest inna niż przy malowaniu np anioła nie ikonograficznego, że tak go nazwę...
Ja uznaję malowanie ikon tylko pigmentami i tak robię. Nawet nimb i podpisy..
Co do prostych linii to kładę rękę z pędzelkiem - i jakoś mi wychodzi, potem poprawiam. Próbowałam użyć cyrkla - wychodzi mi fatalnie... :(
Ale pisak kupię , przyda się do czego innego...
pozdrawiam ;)
Avatar użytkownika
olgaannahm
..
1.

..
1.
 
Posty: 1415
Dołączył(a): Pt, 13 maja 2011, 00:41

Postprzez zephyr7 Pn, 20 maja 2013, 18:57

Drogi Waldku, nie polecam pisaka do podpisywania prac. To świetne narzędzie do malowania linii od linijki. Podpis jest dużo ładniejszy machnięty pędzelkiem. Farba musi mieć konsystencję gęstego tuszu, musi być płynna i mocno kryjąca. Polecam pędzelek "dwójkę" kolinsky, red sable, racoon, restauro, albo Kozłowskiego. Z Colibri, hm.. Uwielbiam większe pędzelki, ale do mniejszych nie mogę się przekonać.

Chodzi o to, żeby pędzelek był nieco dłuższy i smukły, ale nie tak długi jak rigger (nie mam pojęcia, jak to się po polsku nazywa :)

Malutie detale łatwiej maluje mi się "dwójką" z Kozłowskiego, niż tymi kuciupkami 0/3, czy o/2. Pędzelek jest świetny do plików i cienkich ramek.

---

Evagelio! Pełna zgoda z ochrą, zamiast złocenia. Więcej, polecam rozpoczęcie malowania np. od Archaniołów, gdzie złocenia jest stosunkowo niewiele. Ikona Pantokratora, w małym formacie, jest wbrew pozorom jedną z trudniejszych ikon: nie do namalowania, ale do wykończenia.

---

Olgo-annahm :) Nie rezygnuj z cyrkla :) Ogrąg w ikonie jest symbolem doskonałości, dlatego czasem warto pomóc sobie cyrklem (Na bank Evagelia wytknie mi, że trzeba malować od ręki i w ten sposób dążyć do doskonałości) :brawo:

Olgo, sposób z cyrklem jest łatwy: czerwona ochra z polycolorów, cyrkiel z grafionem i ucięty kubeczek. Rozrabiasz farbę w kubeczku tak, żeby miała konsystencję płynnej śmietanki do kawy (do zupy???). Potem, zanurzasz cały grafion w farbie, całą końcówkę w farbie, nie nakładasz farby pędzelkiem. Potem, rozpoczynasz malowanie od fragmentu szaty (jakieś 3 mm od miejsca, gdzie zaczyna się nimb), zgrubienie od grafionu pozostaje na szacie, reszta okręgu wychodzi super. Następnie, ścierasz delikatnie paluszkiem lub mokrą chusteczką farbkę z szaty.

Spróbuj poćwiczyć na kartce, na pewno się uda.

Trzeba uważać, żeby grafion nie przedziurawił pozłoty, dlatego lepiej malować na pozłocie zabezpieczonej werniksem (ja używam idea oro).
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Następna strona