Pisak akrylowy do nimbów i ramek

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Postprzez Evagelia Pn, 20 maja 2013, 21:20

No juz nie przesadzajmy z tym cyrklem. Aureoli od reki sie przeciez nie maluje :-P
Avatar użytkownika
Evagelia
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Cz, 29 października 2009, 21:40

Postprzez zephyr7 Pn, 20 maja 2013, 22:25

Evagelio, dawni artyści stosowali swoje metody, ponieważ były sprawdzone i skuteczne. Nawet jeśli dziś korzystamy z innych, warto przyjrzeć się dawnym metodom aby zrozumieć, na czym polegała ich "niezawodność".

Na przykład, "mahl stick" (tyczka malarska???) to urządzenie genialne w swojej prostocie. Kształt kija sprawia, że skuwka pędzla przesuwa się gładko po jego powierzchni, co jest znacznie utrudnione w przypadku np. deseczki. Poza tym, ze względu na swoje rozmiary, nie "zasłania" malowanej powierzchni, jak np. deseczka.

Znając zasadę działania, możemy wypróbować np. specjalną linijkę dla architektów, taką o brzegu z plexi. Istnieje wiele (mniej lub bardziej przydatnych) przyrządów kreślarskich, ułatwiających malowanie pędzelkiem lub grafionem linii prostych.

Podobnie z malowaniem na pozłocie: artysta musiał zapewnić farbie przyczepność do metalu i mieć możliwość usunięcia błędów. Przy Przy grubszej blaszce jest to znacznie łatwiejsze, ale przy dzisiejszym "złocie" już nie. Użycie dobrego lakieru na złoto sprawia, że artysta może malować swobodnie, mając możliwość usunięcia błędów.

To samo dotyczy mikstionu 15-minutowego (wieeem, że receptury są jeszcze niedopracowane) - przy dobrze wyszlifowanej powierzchi, daje niemal identyczne efekty, co mikstion olejny. W przeciwieństwie do tego drugiego, nie wsiąka tak łatwo w grunt i nie powoduje powstawania tylu dziur.

Do tego dodajmy jeszcze środki zapobiegające psuciu się medium (są w katalogu Kremera), współczesne pigmenty, które są po prostu super: oranż kadmowy, turkus kobaltowy, błękit pruski, biel tytanowa, itp.
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez Evagelia Wt, 21 maja 2013, 14:00

Waldemarze - najpewniej tak,tylko jakie byly te ich ikony? I nie waga grzechow bym tu rozpatrywala, ale to jak ze swoja grzesznoscia walczyli. Niemniej jednak mozesz podac choc jedno nazwisko wielkiego znanego grzesznika i malarza ikon bizantyjskich a nie obrazow religijnych ?

zephyr7 Ty caly czas starasz sie mnie przekonac do czegos z czym nie mam wcale problemu. Nie jestem przeciwko nowosciom, tylko nie wszedzie dostrzegam potrzebe czy wskazanie do ich uzycia. To dwie rozne rzeczy. Spogladam na ikonografie z odmiennego punktu widzenia, przez wzglad na jej intensywna obecnosc w mojej codziennosci i stopien jej obecnosci w srodowisku, w ktorym zyje, przez wzglad na wyznawana religie. To jest zupelnie odmienny punkt widzenia od tego, ktory podziela wielu polakow. Nie ma w tym nic zlego u zadnej ze stron. Nie od dzis wiem, ze nie nadaje na tych samych falach pod wzgledem ikonografii z wiekszoscia osob zajmujacych sie ikonografia w Polsce. I dlatego za kazdym razem zastanawiam sie czy nie byloby lepiej gdyby sobie odpuscila wszelkie pisanie o ikonografii kierowane do Pl, bo o porozumienie wielokrotnie jest trudno. Najprosciej w swiecie nie znam i nie rozumiem tego co sie dzieje u was.. a wy nie znacie tego jak to wyglada u nas.. a te roznice sa znaczne

Dla mnie nie ma rozroznienia czy ktos sie zajmuje ikonografia hobbystycznie czy profesjonalnie. Podejscie i proces nauki jest taki sam, "Profesjonalna" ikonografia jednak rozni sie w mojej glowie bardzo znacznie z tym co uwazane jest za nia w Polsce, wg tego co obserwuje i wypowiedzi osob, z ktorymi bylo mi dane rozmawiac. Wielokrotnie to co jest za nia uwazane u was, u nas by po prostu nie przeszlo golwnie przez brak znajomosci rysunku, ukierunkowania w szkolach ikonograficznych, zbyt krotka i chaotyczna nauke, ktora po prostu nie wystarcza do zdobycia podstaw, co za soba pociaga wielokrotnie niedociagniencia w warsztacie malarskim. To sa podstawowe rzeczy. I chyba nikogo tym stwierdzeniem nie uraze bo sami wiecie, ze z nauka rysunku blado, jeszcze bladziej z ukierunkowaniem na szkoly ikonograficzne, a i dlugosc nauki i jej organizacja pozostawiaja wiele do zyczenia szczegolnie, ze nikt tego nie kryje, nawet u was, ze aby sie nauczyc trzeba sie uczyc latami..

Tak wiec zebysmy nie mieli wiecej problemu z niezrozumieniem, ja nie pisze o profesjonalnych ikonach i dobrych ikonach przez pryzmat tego co je stanowi u was, ale przez pryzmat tego co je stanowi u nas, a tu nie oszukujmy sie poprzeczka jest kilkukrotnie wyzej.. i tu i w kazdym innym kraju Prawoslawnym, gdzie ikonografia nieprzerwanie od wiekow trwa.. Mam nadzieje, ze nikt sie nie skrzywi bo nie chce nikogo urazic ani zrazic do malowania. Stad wy wielokrotnie piszecie " ee przesadzasz, wyluzuj, za powaznie do tego podchodzisz", bo u was to zupelnie inaczej wyglada. U Was to przechodzi, a sprobujcie tak samo zareagowac tu i w ten sposob podchodzic do ikonografii i tak malowac. Z moich obserwacji wynika, ze niekoniecznie wtedy sie bedzie wzietym na serio.. :hmm: To nie oznacza, ze Polak uczacy sie w Polsce nie moze sie nauczyc malowac jak dawni. zapewne jest kilka takich osob, ktore poznalo ikonografie w oryginalnej formie i jest zdolnych do ozdobienia Swiatyn freskami wg. kanonow i logiki 'bizantyjskiej', ale to bedzie prawdopodobnie tylko garstka, w odniesieniu do calosci tego srodowiska. Kazdy moze sie nauczyc, ale sporo po prostu nie wie jak i od czego zaczac, i tak maluja bez ukierunkowania siegajac po ikony 'jak leci' bo nie widza miedzy nimi roznic i pozniej tylko podpisuja, ze to autentyczne ikony bizantyjskie, autentyczne wg. czego? Mozna sie nauczyc, ale trzeba sie ukierunkowac i cierpliwie 'meczyc' nawet samodzielnie. Wszedzie jest tendencja do 'lenistwa' w nauce ikonografii, ze to za trudne, ze nie ma z czego, ze nie ma jak. Prawda jest taka, ze to tylko wymowki, a to ze u nas to lenistwo rzadziej przechodzi jest wynikiem obecnosci ikon i freskow w zyciu codziennym wszystkich. Malarz sam najlepiej wie gdzie powinien dotrzec, wiec wymaga od siebie wiecej, bo i praca ikonografa tu wyglada inaczej niz np. w Pl. Ale to nie znaczy, ze malarz w Polsce nie moze wymagac od siebie tego samego, tylko sugeruje sie poziomem reprezentowanym przez ogol. Ostatecznie wszyscy uczymy sie tego samego i z tego samego, tylko w efekcie rozne rzeczy okreslamy ta sama nazwa, a to juz nie do konca jest takie prawidlowe. Wiec nie badzmy az tak wyrozumiali dla swobodnego podejscia. Co innego, ze kazdy musi jakos zaczac i sie uczyc, i roznie to wychodzi tu nie ma wstydu, azdy przez tez etap musi przejsc. Trudno, zeby pierwsze ikony byly idealne, ale nie zatrzymujmy sie na tym etapie tylko doskonalmy sie..osiagajac prawdziwa doskonalosc, a nie to co za nia jest uznawane w zaleznosci od regionu i swiadomosci ludzi nie bezposrednio zwiazanych z ikonografia. Ikonografia bizantyjska jest jedna, o wielu stylach, na roznych regionach, ale wszystkie roznice pomiedzy nimi mieszcza sie w tych samych kanonach, ktore lacza wszystkie te pozornie rozne szkoly. I trudno. Mozecie mnie nie lubic, tak odbieram ten stan rzeczy. Wiecej pewnie nie bede pisac. Nie jest mi to potrzebne. Ja nie rozumiem was, wy nie rozumiecie mnie i tylko wychodza niepotrzebne nieporozumienia, czasem nawet bardzo przykre. Niech wiec kazdy idzie swoja droga i znajduje porozumienie tam gdzie to uwaza za sluszne :) Pozdrawiam i powodzenia wszystkim nam :)

Dla Ciebie zephyr 'mahl stick' to genialne narzedzie, ktore jednak mozna czyms zastapic nasladujac zasade dzialania. A dla mnie 'mahl stick' to niezbedne narzedzie do malowania ikon, ktore w ikonografii jest znane od wiekow. I zastapienie go do malowania linii prostych przy linijce jest zbedne i szkodliwe dla postepu malarskiego ucznia. Bo doswiadczony malarz nie bedzie mial klopotu z malowaniem ramek przy uzyciu jak to okreslasz 'tyczki malarskiej'. Zajmie to troche czasu az oswoi sie z ta 'tyczka' ale pozniej nie bedzie umial sobie wyobrazic malowania bez niej. W moim zamysle jesli do malowania ramek uzyjesz innych przyrzadow kreslarskich to do malowania calej ikony bedziesz musial juz ich uzywac bo inaczej jak sobie poradzisz? Na kazdym kroku przeciez maluje sie takie linie.. Moje podejscie jest czysto praktyczne i nie dotyczy jednej czy dwoch ikon tylko spogladam na to w szerszej perspektywie wieloletniego zajmowania sie ikonografia. Im szybciej sie uczen nauczy malowac ramki od reki przy uzycia kija tym szybciej caly jego warsztat malarski sie poprawi, w zalozeniu ze te "szybciej" to nie tygodnie czy miesiace, ale lata.. wiec takie drobne ulatwienia na poczatku przeciagaja latami zdobycie sprawnosci. takze jak rozumiesz nie jest moja intencja gloszenie, ze nowoczesnosc jest ble i jest sprzeczna z ikonografia tylko ja osobiscie uwazam ten konkretny przyklad za szkodliwy dla rozwoju i przyszlosci malarza. Po prostu uwazam, ze nie warto marnowac swojej energii na ulatwienia, jesli na dluzsza mete wcale nimi nie sa. Lepiej chwile sie pomeczyc, przy 4-5-10 powiedzmy ikonach, zeby wzglednie opanowac malowanie ramek i po prostu podciagac rownoczesnie swoj warsztat. Pozniej ramki beda wychodzic latwiej a i calosc ikony tez lepiej. Jestem niemal przekonana, ze jesli sam bedziesz malowal ramki to 10 Twoja ikona bedzie ogolnie duzo lepsza od 10 ikony do ktorej doszedles malujac tylko "wnetrze ikony" a ramki pisakiem przy linijce.
Avatar użytkownika
Evagelia
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Cz, 29 października 2009, 21:40

Postprzez zephyr7 Wt, 21 maja 2013, 22:19

Z tych naszych dyskusji to my kiedyś książkę napiszemy :)

Ty caly czas starasz sie mnie przekonac do czegos z czym nie mam wcale problemu

Problem w tym, że wiele osób ma - ludzie nie malują ikon bo zniechęcają się ciągle tymi samymi rzeczami: grunt, pozłota, nimb, ramki, bliki... To nie wymówki, po prostu ludzie sobie z tym nie radzą i nie malują...

nie znam i nie rozumiem tego co sie dzieje u was.. a wy nie znacie tego jak to wyglada u nas..

Dobra komunikacja jest kluczem do sukcesu :) Napisz, co u Ciebie :) A poważnie (to, co powiem to generalizacjia), polskie środowisko ikonopisów to ludzie bez dostępu do podstawowych informacji w temacie, kopiujący obrazki z Internetu i doskonalący swój warsztat metodą prób i błędów. To ludzie wywodzący się często ze specyficznych (dziwnych) środowisk "wspólnotowych", emeryci, albo skrajni pasjonaci tematu. Nasze ikony są brzydkie i "biedne", ale trudno - takie są nasze umiejętności, takie mamy warunki. Cała nadzieja w tym, że na nas, "protoplastusiach", wychowa się kolejne pokolenie, tworzące bardziej wyrafinowane i zgodne z tradycją ikony.

---
Co do linii, akurat Pan Kordis poświęcił im cały rozdział :) W Ikonie dominuje linia krzywa! To ona nadaje kształ i "życie" ikonie. Linia całkowicie prosta jest w ikonie czymś... obcym (taaak, ja wiem: domki, skałki, promienie, itp.) Chodzi mi o to, że samo użycie pisaka do kłopotliwych detali nie upośledza naszych umiejętności malarskich! I przecież mówimy cały czas właściwie o wykańczaniu ikony, a nie o samej warstwie malarskiej.

---
No i na koniec MAM PROŚBĘ :) Napisz, proszę, coś więcej o czterokolorze - zdradź nam podstawy malowania karnacji i różnokolorowych szat... Zainspirowany Twoimi postami, powoli zastępuje kadmy żółtą i czerwoną ochrą, ale ciągle nie mam odwagi zabrać się za karnację...
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez Evagelia Śr, 22 maja 2013, 00:35

Udzial w napisaniu ksiazki o ikonografii to jest cos czego nie chce i najpewniej nigdy nie bede chciala zrobic. ;)

zephyr7 napisał(a):Chodzi mi o to, że samo użycie pisaka do kłopotliwych detali nie upośledza naszych umiejętności malarskich! I przecież mówimy cały czas właściwie o wykańczaniu ikony, a nie o samej warstwie malarskiej


Przeciez nie zabronie nikomu uzywac pisaka, to kazdego indywidualna sprawa czym maluje. Ja tylko caly czas wskazywalam na fakt, ze to wlasnie moze uposledzac umiejetnosci malarskie bo dla mnie w zrecznosci malarskiej w ikonie nie ma rozroznienia umiejetnosci na malowanie np. szat i ramki, blikow. Wrecz przeciwnie, to sie wzajemnie przenika i jedno oddzialywuje na drugie. Z tymi liniami prostymi to nie chodzi mi o to, ze one sa proste jak drut od gory do dolu, ale tez pod najrozniejszymi katami. One tam jednak sa i to wszedzie. Ksztalty tych linii sa w duzym stopniu geometryczne. Nie ma znaczenia czy maja 3 mm dlugosci, 3 cm czy 30cm. Te pociagniencia pedzla powinny byc zdecydowane. Jezeli nie jestes w stanie namalowac blikow, to oznacza, ze swiatlem na szacie tez bedziesz miec problem. Byc moze teraz bliki wydaja Ci sie najtrudniejsze bo nie przywiazujesz az takiej wagi do pierwszego i kazdego kolejnego swiatla. Bo bliki to nic innego jak mniejszy rozmiar pedzelka i przeciagniencie w tym samym miejscu, w ktorym sie juz namalowalo poprzednie swiatlo. Nie wierze tez ze mozna intensywnosc tych blikow, lekkosc, ktora przeciez nie jest zawsze taka sama w kazdym z nich, dozowac pisakiem.
To chodzi tez o stabilnosc i pewnosc reki, ktora gwarantuje Ci, ze wyrabia sie przy malowaniu chocby ramek.
A jak Ci przyjdzie malowac Swietych wojskowych to zdobienia na zbrojach tez bedziesz chcial pisakiem robic? Mowisz, ze nie ma prostych linii.. one sa proste, tylko z reguly pozniej sie w jakims kierunku Lamka, choc nie zawsze. Sprobuj namalowac cala postac Swietego w szatach, najlepiej w duzym rozmiarze i wtedy zobaczysz, ze niejednokrotnie bedziesz potrzebowal namalowac dlugie linie proste, albo zlamane, ktore swoja dlugoscia beda znacznie przekraczac dlugosc ramki, ktorej malowanie teraz sprawia Ci problem i powiedz mi jak sobie z tym dasz rade ;)

zephyr7 napisał(a):grunt, pozłota, nimb, ramki, bliki... To nie wymówki, po prostu ludzie sobie z tym nie radzą i nie malują...


zephyr7 napisał(a): polskie środowisko ikonopisów to ludzie bez dostępu do podstawowych informacji w temacie, kopiujący obrazki z Internetu i doskonalący swój warsztat metodą prób i błędów.Nasze ikony są brzydkie i "biedne", ale trudno - takie są nasze umiejętności, takie mamy warunki.


Czemu uwazasz, ze umiejetnosci i warunki jakie ma polski malarz sa gorsze od tych jakie ma np. grecki malarz? W czym roznica? Czy myslisz, ze greccy uczniowie nie zmagaja sie z gruntem, zloceniem, ramkami, blikami, warstwami, rysunkiem itd? Wychodzisz z zalozenia, ze im od razu to wychodzi lekka reka? Ze moze to lezy w genach i polak nie jest w stanie temu podolac? Ja nie zauwazam zasadnosci takiego twierdzenia stad te moje okropne wypracowania. Wierze w polskich malarzy ikon tak samo jak wierze w malarzy ikon wszedzie indziej. Ikony rak polskich ikonografow nie sa brzydkie i biedne, tylko czesto jakby sami malarze sie zatrzymuja i wykrecaja, wlasnie tym co napisales, 'ze to za trudne', 'ze nie ma jak' i po prostu latwiej akceptuja to co uwazaja za wlasne ograniczenia, a w rzeczywistosci z takimi 'wlasnymi ograniczeniami' zmaga sie kazdy uczen ikonografii na calym swiecie. Roznica jest jedna - ze np. w Grecji ( nie wszyscy oczywiscie, ale wielu) uczniow ikonografii potrafi zacisnac zeby i nie przesypiac nocy, godzinami cwiczac najbardziej uciazliwe rzeczy, bo wiedza ze skoro innym sie udaje, ze udawalo sie to mistrzom to i im sie w koncu uda, tylko musza sie przylozyc i nie poddawac, az do skutku, bez wzgledu jak bolesne, meczace, frustrujace i dlugotrwajace to ma byc. Polak nie jest gorszy. Polak tez potrafi i moze, tylko latwiej mu stawiac nizsze oczekiwania od siebie kiedy rozglada sie w okol i pociesza, ze wszyscy sie tak mecza i malo komu sie udaje, wtedy latwiej stwierdzic " to niemozliwe". Nie umniejszaj polskim malarzom ikon, czemu kolejne pokolenia maja cos poprawic, te pokolenie tez wie gdzie jest doskonalosc i moze jej scigac. Kolejnym pokoleniom moze byc tylko trudniej, bo wiara kuleje, bo freski i ikony co raz bardziej niszczeja, bo zdarzaja sie kataklizmy poglebiajace zniszczenia, bo swiat wariuje. Zreszta wspolczesny malarz nie maluje dla 'nastepnych' ale maluje na Chwale Boza,na zawsze, dla wspolczesnych i nastepnych, na wieki wiekow.
Grecki malarz dla przykladu wcale nie ma wiekszego dostepu do informacji i zrodel. Zaczyna wielokrotnie tak samo od wyszukiwania zdjec ikon z internetu, ich kalkowania i prob kopiowania. Sama tak zaczynalam. Naprawde myslisz, ze tu istnieje jakas szkola, w ktorej jakikolwiek nauczyciel wszystko wylozy na tacy? Nawet jesli wiecej jest ksiazek do ikonografii to zdecydowana wiekszosc jest czysto komercyjna i nie mowi o niczym konkretnym. Nawet te bardziej konkretne zdaje sie, ze konretnie nie mowia tylko cos napomkna i tematu nie rozwijaja. Zaryzykuje sie stwierdzic, ze kazdy ze swietnych malarzy tu doszedl do tego swoja ciezka praca i latami obserwacji, trudem i uporem. Nawet jesli ktos Ci pokaze jak masz cos zrobic to nie oznacza, ze bedziesz potrafil to tak samo zrobic, trzeba cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc.
Tak wielu polskich malarzy ikon na informacje o roznorodnosci szkol ikonograficznych reaguje zdziwieniem, (dla mnie to tez byl wlasciwie szok) ale po tym ilu z nich stara sie ukierunkowac samodzielnie? Wybrac jeden styl, zaczac poszukiwac zdjec, albumow, czegos na czym moga zaczac dostrzegac podobienstwa, czynic swoje wlasne obserwacje, byy kontynuowac jeden konkretny styl? To jest niemozliwe? Nie jest. Sama szukalam bardzo wiele miesiecy freskow szkoly macedonskiej i wszelkich informacji zwiazanych z Panselinosem, ciagle bezskutecznie. Wiem jak bardzo ciezko zdobyc cokolwiek wartosciowego. Zdjecia, ksiazki, ktore z reguly nie sa od wielu lat w druku i sa niemozliwe do zakupienia. Zaczynalam jako polka, od polskich stron internetowych, nie znajac slowa po grecku wiec swietnie wiem jak jest trudno, ale wiem ze z wiara i wytrwaloscia kawalek po kawalu mozna zbierac informacje i zdjecia jak puzzle i ukladac ta ukladanke. Teraz tez wiem, po 4 latach poszukiwan, ze nie ma ksiazki, ktora by opisywala wybitnie konkretnie jakis wybrany, a przynajmniej styl macedonski, jego rysunek. Ale sa freski i ikony, ktore mozna czytac. Tak sie polscy malarze upieraja, ze ikony sie pisze, szczegolnie wiec wiedza, ze mozna je czytac, i jako malarze sa w stanie wyczytac wiecej niz historie ktore opowiadaja, ale tez to jak zostaly napisane.
- dlatego nie opowiadaj mi, ze polski malarz nie moze bo nie ma jak. Jesli bedziesz czekac az ktos Ci wszystko pokaze i wszystkiego nauczy to prawdopodobnie zycia Ci nie starczy na to czekanie. Ale to tez ma swoj bardzo gleboki powod i bynajmniej nie jest on zwiazany z zachlannoscia na wiedze, monopolem i egoizmem. Nie ma w ikonografii innej drogi jak drogi metoda prob i bledow, pokonywania trudow, ktore pojawiaja sie na kazdym jednym kroku. Ale te to tez, a moze glownie - walka duchowa, o podlozu religijnym, proby, dlatego jest tak cenna bo dla malarza ikon, to nie samo malowanie jest tak wazne, ale wiara i z wiary te ikony przeciez wyrastaja. Jedyna roznica polega na tym, ze jeden nie odbierze swoich niepowodzen jako ograniczen, tylko przyjmie, ze skoro jeszcze nie wychodzi to za malo, za krotko sie uczy i stara, byc moze za malo spokoju, wiary. Tak naprawde jedyne co jest potrzebne do nauki i cojest wiarygodne to przetrwale do naszych czasow ikony i freski, bo ludzie czynia bledy w swoich obserwacjach, dodaja wlasne opinie. Freski mistrzow sa od tego wolne i kazdy samodzielnie moze sie starac je odczytywac. Kluczem jest jednak ukierunkowanie i cierpliwosc i upor. Jesli losowo sie wybiera ikony to droga sie zdecydowanie wydluza. O tym tez tyle razy wspominalam, ale malo zdaje mi sie wierzyc? A moze latwiej po prostu w nieskonczonosc obarczac wina niewiadomo kogo, ze nie opisal i nie pokazal jeszcze wsystkiego dokladnie? Masz zdjecia ikon i freskow, preferowanie jednego stylu i jednej reki- masz wszystko czego tylko potrzebujesz do nauki, to czy sie nauczysz i bedziesz kontynuowac ta wspaniala tradycja to juz kwestia Twojej wiary, cierpliwosci, wytrwalosci i uporu. Nie masz zdjec i nie mozesz znalezc? Za slabo szukasz, one tam gdzies sa do zdobycia, jakis album ze zdjeciami freskow danych monastrow mozna znalezc. Sa pocztowki, sa nadruki i wydruki, sa zdjecia w internecie, nie piszemy przeciez tylko o ikonach greckich, ikonografia zyje tez w innych krajach i wspolczesni malarze ja kontynuuja, rowniez pozostawiajac po sobie cerkwie pelne freskow, z ktorych mozna sie uczyc w razie takiej potrzeby, w ostatecznosci mozna tez samemu udac sie w podroz i wszystko sfotografowac. Nie ma pieniedzy? Jak bardzo zalezy to Bog cos zorganizuje. Jakas mozliwosc zorganizuje i ucznia nie zostawi, ale by Bog mogl pomoc, trzeba mu najpierw na to pozwolic. Polak i kazdy inny czlowiek na ziemi - jesli chce to moze i znajdzie mozliwosci i zdobedzie umiejetnosci. Nie mam juz nic wiecej do dodania w kwestii ikonografii. Ciagle pisze o tym samym w kolko i na okraglo, zamiast tak naprawde zabrac sie za robote i kontynuowanie nauki, zeby za kilka lat moc przekonac w ciszy rezultatem a nie tylko duza iloscia slow ze slabym pokryciem, jesli oczywiscie wola Boza jest, abym malowala. Taki jest moj punkt widzenia w kwestiach mozliwosci nauki ikonografii przez kazdego na swiecie. Jesli sie wierzy i kocha to co robi to mozna. Poki ten punkt widzenia sie zmieni nie bede miec juz nic do napisania.Wiary zycze :-*
Avatar użytkownika
Evagelia
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Cz, 29 października 2009, 21:40

Postprzez maja Pt, 17 stycznia 2014, 23:48

A ja mam swoje- proste i nieskomplikowane spojrzenie na cały temat. Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. A jeśli ktoś zniechęca się niepowodzeniami przy gruncie, pozłocie czy prostej linii to chyba niekoniecznie powinien brać się za pisanie ikon. Pisanie ikon wymaga pokory, modlitwy i cierpliwości. Może jestem tu zbyt radykalna, miałam wymagającego Nauczyciela, który może nie zdołał mnie nauczyć WSZYSTKIEGO, ale z pewnością nauczył mnie wytrwałości. Zanim napisałam pierwszą ikonę na desce ( własnoręcznie przygotowanej, z własnoręcznie wyżłobionym dłutem kowczegiem - nie chwaląc się - perfekcyjnie ) musiałam wykonać bardzo dużo wprawek na tekturze. Nikt mi nie dyktował momentu w którym mogę wziąć do ręki deskę, zrobiłam to, gdy poczułam się gotowa ( a to trochę trwało ). I dziwnym trafem się nie zniechęciłam, choć nikt niczego mi nie ułatwiał, choć nie korzystałam z różnych nowinek technicznych i przez długi czas pracowałam dosłownie z kilkoma podstawowymi pigmentami. Dzięki temu nauczyłam się m.in. sztuki mieszania barw i odnajdywania składowych danego koloru. Jeszcze bardzo dużo muszę się uczyć ale ta myśl również mnie nie zniechęca.
maja
 
Posty: 213
Dołączył(a): Pt, 17 stycznia 2014, 12:35

Postprzez zephyr7 So, 18 stycznia 2014, 00:17

Pełna zgoda, że pisanie ikony wymaga cierpliwości i jest ćwiczeniem zarówno warsztatu malarskiego jak i ćwiczeniem duchowym.

Chciałbym tylko zaznaczyć, że nie mówimy o warstwie malarskiej, ale o samym rzemiośle, elementach zdobniczych i wykończeniowych. Technika tempery ma wiele wad i niedogodności - dawni artyści nie mieli tych samych możliwości i narzędzi, co my.

Nie mówimy o robieniu czegoś "łatwiej", tylko "lepiej". I tak:

- kserokopie i obrazki na komputerze ułatwiają studiowanie tematu i stworzenie poprawnego rysunku
- spoiwa akrylowe sprawdzają się tam, gdzie zawodzi medium jajeczne: malowanie blików złotem mineralnym, nimby, napisy na złocie, itp.
- zwykły cyrkiel z plastikowym grafionem rysuje piękne nimby
- długie nylonowe pędzle wspaniale ułatwiają malowanie blików
- trzeba jeszcze wspomnieć o syntetycznych werniksach do złota,
- masach silikonowych do wykonywania zdobień ramy
- urządzeniach do pomiaru wilgotności drewna
- współczesnych pigmentach: kadmy, kwinakrydony, ftalo
- gruntach na bazie akrylu, itp.

W kaplicy klasztoru Karmelitów widziałem przepiękną ikonę Matki Boskiej. Kunszt wykonania, wierność stylowi i niesłychanie czyste, żywe kolor wpędziłyby w kompleksy każdego początkującego ikonopisa :D

Czy to, że została namalowana liquitexami, złocona szlagmetalem i zabezpieczona akrylowym werniksem w jakikolwiek sposób umniejsza jej wartość?

Chyba nie!

To trochę tak jak przyrządzając karpia na patelni z płytą indukcyjną nie zrywamy z wigilijną tradycją :D
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez muszka111 So, 18 stycznia 2014, 00:36

Zephyr...różnica jest w tym, że jedni piszą ikony techniką tradycyjną a inni nie...ikona napisana/namalowana innymi technikami ale trzymająca się kanonów, :) jest zawsze ikoną...już dyskutowaliśmy na ten temat na tym forum... :)
Avatar użytkownika
muszka111
3.
1...

3.
1...
 
Posty: 1832
Dołączył(a): Cz, 17 grudnia 2009, 03:13

Postprzez maja So, 18 stycznia 2014, 01:34

Ja tylko chciałam powiedzieć, że w prawdziwej pasji nie ma miejsca na zniechęcenie i nie ma sensu nikomu niczego ułatwiać tylko po to, by się nie zniechęcił. Kiedy zapragnęłam pisać ikony, to właśnie to gorące pragnienie było moim motorem do działania. Byłam bez grosza, naprawdę. Każdy pigment kupowałam wyrzekając się czegoś innego - bardzo mi potrzebnego, bo jak przez dłuższy czas klepie się biedę to potrzeb jest wiele. Nie miałam NICZEGO - bielona tekturka, tanie pędzelki i kilka pigmentów. Miałam także bardzo ograniczony dostęp do internetu. Później doszła deska z własnoręcznie wyżłobionym kowczegiem, mikstion i ... złoto płatkowe. Nie transferowe a płatkowe. Jeszcze wtedy nie wiedziałam jak zrobić z płatkowego transferowe ( poza tym nie miałam pustej książeczki po zużytym złocie ) więc pozłociłam nimb najpierw zsuwając płatek złota na kartkę papieru a później z tej kartki na powierzchnię pokrytą mikstionem ( 3- godzinnym ). Przy okazji nauczyłam się dluuuugo nie oddychać :)
Nie mówię, że ułatwienia są złe, chcę tylko powiedzieć, że nie są one po to, by osoby, które zaczynają pisać ikony nie zniechęciły się. Nie widzę nic złego w tym, że pierwsza, druga czy trzecia ikona " nie wyjdzie ". No to nie wyjdzie i już. Ktoś kto MA pisać ikony nie zniechęci się tym i albo zaakceptuje taką ikonę jaka powstała albo jeśli rzeczywiście jest tragicznie to usunie malaturę, złocenie i zacznie wszystko od początku.
I jeszcze jedno - nie potrafię malować akrylami i już chyba nie chcę się tego uczyć, za mało czasu mi zostało by się rozmieniać na drobne. Czuję, że tradycyjna, trudna technika tempery żółtkowej jeszcze nie odsłoniła przede mną wszystkich swoich tajemnic i podróż w te sekrety wydaje mi się o wiele bardziej fascynująca... :)
maja
 
Posty: 213
Dołączył(a): Pt, 17 stycznia 2014, 12:35

Postprzez zephyr7 So, 18 stycznia 2014, 09:44

Maju, naprawdę gratuluję uporu i cierpliwości. Bardzo dużo ludzi się zniechęca, z np. 30 uczestników kursu, w ciągu całego następnego roku jedynie 2 osoby namalują JEDNĄ ikonę... To nie jest tak, że oni nie chcą malować - czasami nawet próbują. Po prostu, poddają się przy pierwszej trudności...
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Poprzednia stronaNastępna strona