Pisak akrylowy do nimbów i ramek

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Postprzez olgaannahm So, 18 stycznia 2014, 10:54

Maju, jesteś niesamowita,popieram Cię w tym co piszesz o ikonie, podejściu do jej pisania. mam podobne, zresztą pisałam o tym na forum, bo były na ten temat dyskusje. I maluję wtedy kiedy wiem, że mogę, że chcę, wręcz mnie cos pcha... :) leży moja ikona czasem długo i gdy mam mało czasu, gdy jestem w biegu - nawet się do niej nie zabieram... też byłam u o.Jacka, na pierwszym stopniu, więc mam tylko podstawy... :D ale dowiaduję się cały czas, i tu, i gdzie indziej...i może za którąś tam..ikoną - w wreszcie doczekam się prawidłowej.. Na razie są nieporadne, tyle, że stworzone z mojego wnętrza, z mojej potrzeby...
Pozdrawiam Cię Maju :-*
Avatar użytkownika
olgaannahm
..
1.

..
1.
 
Posty: 1415
Dołączył(a): Pt, 13 maja 2011, 00:41

Postprzez maja So, 18 stycznia 2014, 12:39

Olgaannahm, dziękuję za dobre słowo - ja nie mam nawet kursu I stopnia, mój tryb nauki był zupełnie inny, nietypowy, a o. Jacek musiał się nieźle ze mną namęczyć bo działałam na zasadzie " pukajcie a będzie wam otworzone " i byłam strasznie namolna, pewnie bywały chwile, gdy miał mnie już naprawdę dość :D Parę razy konkretnie i zdecydowanie przywołał mnie do porządku kiedy próbowałam dyskutować czy tego albo tamtego nie dałoby się zrobić prościej. Zachęcał do prób i poszukiwań, robił korekty, nie głaskał po głowie - ale krytyka zawsze była konstruktywna a nigdy nie dołująca. W mojej ocenie ta relacja była wzorcową Mistrz - uczeń. Nauczyłam się wytrwałości, cierpliwości i pokory. A to na samym początku jest najważniejsze. No i to pragnienie - coś co nie pozwala spać, jeść, ani myśleć o niczym innym :) Jeśli to pragnienie istnieje, wszystkie problemy są do pokonania. Mam jednak bardzo poważne braki warsztatowe, szczególnie gdy chodzi o rysunek. Bardzo mi to przeszkadza i jest trudne do nadrobienia :(
Zephyr7, jeżeli z 30 uczestników warsztatów 2 osoby poważnie podchodzą do rzeczy to wcale nie jest źle. 1 ikona w ciągu roku to też nie najgorszy wynik. Ja moją pierwszą ikonę pisałam pół roku, a poprzedzona była wieloma wprawkami na tekturze. Lepiej mało a z dużym zaangażowaniem niż odwrotnie. Nie każdy ma powołanie do pisania ikon, a warsztaty są po to, by to rozeznać. Dobrze by było również mieć świadomość, że ikona jest sztuką synergiczną a my jesteśmy jedynie narzędziem i naszym zadaniem jest nieustannie doskonalić się zarówno duchowo jak i artystycznie.
maja
 
Posty: 213
Dołączył(a): Pt, 17 stycznia 2014, 12:35

Postprzez Evagelia So, 18 stycznia 2014, 14:32

Drogi zephyrze trudnosc w ikonografii nie jest technologicznego wymiaru, ale duchowego, a tu niestety nie ma magicznego pisaka, ktory skloni czlowieka do refleksji, porzucenia niecierpliwosci, lenistwa, egoizmu itd. Swieci, ktorych malujemy nie szli na skroty.. Chrystus umarl na krzyzu, nie dla wlasnej wygody przeciez.. Przyjmijmy wiec wszelkie trudnosci jako dar od Boga i szanse, by moc sie z nimi zmierzyc i nauczyc jak najwiecej, przede wszystkim duchowo..
Napisales, ze technika tempery ma wiele wad i niedogodnosci.. to nie jest prawda, te wady i niedogodnosci sa w nas i nigdzie indziej. Raz sie ich wyzbedziemy to i znikna z tempery.. :)
Otworzmy serce na te linie, ktore nie chca wyjsc prosto, zaplaczmy nad nimi i zastanowmy sie czemu Duch Swiety reki poprowadzic nie chce. Co robimy zle, moze nie tylko technologicznie, ale w zyciu.. nie doszukujmy sie wad w narzedziach, ale w podejsciu. Wiara naucza skromnosci, a my przez nasze przyzwyczajenie w codziennosci do wygod szukamy jak je przeniesc na wiare.. Chrystus umarl za nas, tylu Swietych rowniez zylo skromnie, w ubostwie, bolu i cierpieniu, czyniac wiele wyrzeczen kazdego dnia, na Chwale, z umilowania do Chrystusa, a my w cieple naszych domow lenimy sie na ich Chwale i Chwale Kosciola pocwiczyc jak malowac proste linie???
Avatar użytkownika
Evagelia
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Cz, 29 października 2009, 21:40

Postprzez zephyr7 So, 18 stycznia 2014, 19:50

Evagelio, jestem przekonany że Duch Święty pomaga nam również przez podsuwanie odpowiednich narzędzi i dobrych pomysłów!

Co do wspomnianych wad: owszem, są takie, które "są w nas". I takie, które są niezależne od naszego zapału, pilności, pracowitości i dobrych chęci:

- mikstiony, które nie kleją
- werniksy, które żółkną, pękają, patynują, itp.
- oszukane pigmenty
- oszukane pędzle
- i jeszcze cała masa innych rzeczy.

Dzisiaj na przykład, rozwiązałem problem przetarć w kolejnych warstwach (zaznam, że nigdy wcześniej aż tak mi nie dokuczał). Okazało się, że pędzle które uważałem za fantastyczne po dłuższym użyciu robią się "szorstkie" i pomimo dokładnego mycia, odżywki, itp. zdrapują wilgotną temperę.

Wszystko dało się pięknie namalować "wiewiórką" za 3,20, a lepszym gatunkowo pędzlem z czerwonej kuny już nie.
Dziś usłyszałem od osoby zajmującej się malowaniem polichromii, że ten akurat rodzaj pędzla jest pędzlem "retuszerskim" lub "modelarskim" i pomimo nazwy do malowania ikon jest beznadziejny...

No i tak zostałem z kompletem "beznadziejnych" pędzli :) Z całego słoika wybrałem jedynie dwa Kozłowskie, restauro i jeden nylon. Okazało się, że wszystkie mam jeszcze sprzed kilku lat, od pierwszego kursu :D

Żal mi tylko osoby, która modląc się i poszcząc będzie męczyła się z tym pędzlem, robiąc kolejne dziury w ikonie i traktując je jako ćwiczenie duchowe i próbę cierpliwości :)

Myślę, że przykładanie wagi do materiałów i technologii (czyli prawidłowego wykonania) jest przejawem tej samej cierpliwości i staranności, o którą się modlimy!
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez Evagelia So, 18 stycznia 2014, 21:37

Zephyrze, oczywiscie ze masz racje i jest tak jak piszesz, ale to wszystko trzeba sobie wyposrodkowac. Wszystko nie moze byc tylko skrajne. Nie zawsze wina bedzie wylacznie ze strony technologii. Sa rowniez dwie strony mocy i nie kazdy pomysl koniecznie pochodzi od tej dobrej. Moja wypowiedz ta i wczesniejsza nie jest skierowana bezposrednio do Ciebie takze nie odbierz ich jako takie, to bardziej ogolne przemyslenia, ze ludziom zawsze cos dokucza, cos jest zbyt trudne i maja tendencje do poszukiwania drog na skroty. Ty widzisz na przykladzie kursow, na ktorych byles ze ludzie zmagaja sie z problemami jak dziury w gruncie czy niemozliwosc malowania prostych linii i sie poddaja, i winisz bezposrednio ta technologiczna strone narzedzi, pigmentow ,itd. A ja to samo zjawisko widzialam rowniez z innej perspektywy. Na poczatku pierwszego roku nauki, przygotowania w formie wprowadzenia do rysunku, klasa byla przepelniona i trudno bylo znalezc miejsce siedzace. Do konca roku dotrwaly dwie osoby. Z poczatkiem drugiego roku tak samo przybylo ludzi z entuzjazmem a do konca nie dotrwal prawie nikt. Aktualnie nie jestem pewna czy ktokolwiek z tych kilku osob , ktorzy przetrwaly, dalej kontynuuje nauke w szkole i uczy sie malowac. O ile w ikonie, w jej procesie powstawania mozesz wine wskazac w narzedziach i przedmiotach, tak w nauce rysunku co tym ludziom zawinilo- papier czy olowki? Patrze na to z zupelnie innej perspektywy i w moim odczuciu kazda trudnosc na drodze pisania ikony zwiazana jest bezposrednio z nasza postawa, wiara. Czasem brak jest w nas cierpliwosci i spokoju by Bog zezwolil poczynic kolejny krok i nie mamy laski oswiecenia. Nie dostrzegam by bylo to bezwarunkowe, ze za kazdym razem zabierajac sie za namalowanie ikony Duch Swiety nas poprowadzi.. ale to tylko moje odczucie.. : )
Avatar użytkownika
Evagelia
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Cz, 29 października 2009, 21:40

Poprzednia strona