zieleń w pejzażach

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości

Postprzez grullo So, 27 września 2014, 03:53

Vengo, zieleń to jeden z moich ulubionych kolorów, a w szczególności odcień szmaragdowy, który mnie hipnotyzuje i magnetyzuje zarazem. Podobnie zresztą jak fiolet ametystu. :)

Z intrygujących zieleni mogę polecić zielenie miedziowe, które jednak poddane niesprzyjającym warunkom atmosferycznym cierpią na szybkie zmiany kolorystyczne. Piękna jest szczególnie miedziowa zieleń grecka, zwana grynszpanem, która dawniej służyła do malowania traw, liści i tekstyliów (słynna suknia żony Arnolfiniego w obrazie Van Eycka, albo listki na drzewach Tycjana i Giorgione). Malachit (również miedź) z kolei daje zimne i lekko głuche zielenie, zarówno syntetyczny jaki i naturalny z pokruszonego minerału. Przypomina mi trochę zieleń kobaltową Rinmanna. W oleju jest wyjątkowo bezpieczny; ostatnio testowałem malachit syntetyczny, który nie zmienił koloru przez 4 miesiące będąc wystawionym na bezpośrednie działanie słońca. Te kolory nabędziesz w Kremerze, ale możesz też zdobyć je sam.

Za najbardziej trwałe i intensywne zarazem uchodzą zielenie: viridian i ftalo. Viridian jest dość transparenty, ale mniej niż phtalo. Schnie szybko i nawet w mieszaninach z żółcieniami nie gaśnie. Polecam gorąco, choć to droga farba i jak wyrażają się o niej podręczniki malarskie: jedna z najcenniejszych na palecie. Jeśli szukasz czegoś naprawdę intensywnego, spróbuj ftalo green. Nic nie przebije tej farby pod względem siły barwiącej. Większość intensywnych zieleni, o których piszesz że są "prosto z tuby", to najczęściej (zgaduję) ftalo plus ewentualnie jakiś jej rozbiał bądź też mieszanina z żółcienią organiczną np. azo. A więc viridian i ftalo, to chyba najjaskrawsze kolory zielone obecne w sprzedaży. Znajdziesz je u każdego producenta farb, ftalo nawet w najtańszych seriach farb jest niezłe, natomiast w dobry viridian trzeba zainwestować.

Dawniej nieliczni malarze sięgali po trującą i dość niepewną farbę, tj. zieleń szmaragdową, zwaną także zielenią arsenową, Paolo Veronesa, albo szwejnfurcką. Ta nieskomplikowana w produkcji farba, (połączenie grynszpanu i tlenku arsenu) szybko stała się popularna, ale też równie szybko stracono do niej zaufanie. Nierzadko była przyczyną poważnych zatruć/przytruć arsenowych, a czasem zdarzały się i śmiertelne zejścia. Ciekawostką jest, że coraz mniej pożądana przez malarzy drugiej połowy XIX wieku, często gościła na palecie Jana Matejki. Miała piękny kolor (nie można było jej przyrównać do żadnej innej zieleni), który teraz możemy uzyskać mieszając np. viridian lub ftalo z bladą żółtą farbą np. chromianem baru (MH) lub strontu (MasterClass), ewentualnie żółcienią niklową. Jeżeli zależy Ci na jaskrawości, poeksperymentuj z tymi "mocnymi" farbami.

Prawdę powiedziawszy farb zielonych jest chyba najwięcej, bo istnieje cały ich szereg oparty na związkach kobaltu, manganu, miedzi, chromu i wielu innych. Większość z nich ma najczęściej odcień butelkowy, zgniły albo głuchy. Żadne z nich nie są równie urzekające i godne polecenia co wspomniany stary, dobry viridian i młodsza zieleń ftalocyjaninowa.

Ktoś na pewno zabierze jeszcze głos w tej sprawie.
grullo
 
Posty: 819
Dołączył(a): Śr, 25 kwietnia 2012, 14:02
Lokalizacja: Kraków

Poprzednia strona

cron