Farby i ekonomia

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Postprzez grullo N, 1 czerwca 2014, 17:24

Zephyr, jak położysz na rozjaśniony kobalt lapis lazuli, to przecież nic się nie stanie. Przecież ultramarynę kładziono kiedyś na wszelkiego rodzaju popiołach, indygach czy brudnych opiłkach z ucierania drogich kamieni, np. azurytu. Myślę, że jak podmalówka będzie wystarczająco świetlista, to kolory na niej położone będą tętnić życiem.

Z Gryffinami trzeba ostrożnie i tylko do podmalówki, bo nawet producent mówi, że jest mniej elastyczna od zwykłej olejnej. W ogóle wszystkie farby mające w sobie jakiekolwiek żywice są mniej elastyczne, a mówi się, że jest przeciwnie.

Nowe pigmenty, okey, nie mam nic przeciwko, tylko niech nie wypierają wypróbowanych w boju kadmów i kobaltów. Słusznie zauważyłeś, że nowe żółcienie są do kitu. Z czerwieni, nafotle są takie sobie jeśli idzie o światłotrwałość, lepsze od nich trzy znane pyrrole. Okey, można malować takimi w masie i grubo kładąc, ale nie do cienkich warstw mocno zmieszanych z bielą, bo zaraz ich nie będzie. Ciekawe jak sprawdzają się ostatnio przywrócone do życia pigmenty Majów :)

Nie wiem po co powstały Maimeri rinascimento, to taki chwyt marketingowy chyba. Z tych farb tylko żółcień wygląda obiecująco, resztą bałbym się malować cokolwiek. :D

Jagodo, ja myślę cały czas o farbach tanich ale nieblednących, np. wszystkie ziemne farby. Po co na nich przepłacać? Zrobić porządną podmalówkę tytanówką z umbrą, ochrą żółtą, różem weneckim, ziemią zieloną i na tym kłaść osławione Rembrandty. Jeszcze zieleń chromowa jest bardzo tania, to samo ultramaryna niebieska- fioletowa, błękit pruski i ftalo niebieskio-zielone.
Można tym zestawem wiele zdziałać, nawet grube szybkoschnące warstwy kłaść.

zephyr7 napisał(a):Problem z dzisiejszymi materiałami jest taki, że zapłacisz też nie zawsze dostaniesz dobry produkt. Poza tym, niektóre ceny są na warunki polskie zupełnie absurdalne, np. fiolet kobalotwy za 180zł, podczasy gdy prawdziwy lapis lazuli kosztuje 230...


Ale co się dziwić? Nikt nie maluje tymi farbami, ani zabawek ani aut, stąd horrendalna cena. Nie ma nic bardziej absurdalnego niż kupowanie autentycznego lapis lazuli, kiedy już od 200 lat mamy syntetyczną ultramarynę.
Zephyr, warto pobawić się w detektywa i sprawdzić o co chodzi z kadmami od Kremera. Polskie oznaczenia różnią się od niemieckich w cyfrach i cenach, a to może wynikać z jakiegoś kantu, albo innej pojemności nasypowej. Tak to jest, jak kupuje się u pośrednika. Kiedyś sypano mąkę do bieli, żeby zaoszczędzić, a kto wie jak jest teraz? :hmm:

zephyr7 napisał(a):Po wielu przygodach, zawsze staram się porównywać do suchych pigmentów - na razie w stosunku jakość/cena/objętość wygrywa u mnie w&n, ale wiem, że większość Polaków chwali rembrandty - z tego samego powodu.


Chwali, bo to naprawdę dobre i stosunkowo tanie farby. Winsory artystyczne są pieruńsko drogie i mają te 2 ml farby mniej od standardowych 40-stek. :)
grullo
 
Posty: 819
Dołączył(a): Śr, 25 kwietnia 2012, 14:02
Lokalizacja: Kraków

Postprzez zephyr7 N, 1 czerwca 2014, 18:46

No, ja też byłem długo do w&n uprzedzony - i te 2mm!!! Ale jak wywalę 6 dych za tubkę kadmu to tubka jest ciężka - a pigment tak mocny, że nie mogę domyć rąk!

Wiesz co, może żeby nasza dyskusja była konstruktywna - spróbujmy wreszcie raz na zawsze opracować jakieś procedury testowe dla farb! Wtedy będziemy mogli powiedzieć: te farby są dobre, a te nie.

Co do Szmalartu - jeden błękit millori mi się rozdziela, a inny kupiony wcześniej - nie rozdziela :) I bądź tu mądry! Kiedyś np. zrobiłem ładną zieleń błękitem pruskim millori i cytrynowym kadmem - a teraz, pomimo używania pigmentów o dokładnie tych samych numerkach, rozdzielają się...
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez grullo N, 1 czerwca 2014, 21:44

Zephyr jestem za, zaproponuj jakąś metodę. Dla mnie najważniejsze ile pigmentu oznaczonego na tubce jest w środku. Jakość oleju też ma znaczenie, czy nie jest ciągliwy itd. Trzeba by sprawdzić np. ile kadmu w kadmie i ile kobaltu w kobalcie. Drżyjcie firmy! :lol:

Patrzę teraz na Van Goghi Talensa 60ml i widzę, że nieźle wypadają cenowo na tle innych.

Milori od Kremera jakiś czas temu zmieniło producenta. Ponoć ten nowy jest lepszy. Rozdzieliło w jakim sensie, pigment od oleju? Czy kadm od Milori? Bo wydaje mi się, że jedno i drugie jest możliwe w przypadku tego nietypowego pigmentu.

Zephyr, czym ucierasz pigment z olejem, jeśli mogę wiedzieć? Wiesz, czasami trzeba to robić dość długo, firmy walcują nawet parę razy, dość powoli. Przy krótkim ucieraniu i dłuższym przechowaniu, pigment w 80 procentach farb się oddziela. Najmniej w gęstych ziemiach i czerniach. Mam stare własnoręcznie utarte umbry i czernie, które parę lat służą i nie krwawią.
grullo
 
Posty: 819
Dołączył(a): Śr, 25 kwietnia 2012, 14:02
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Rafał87 N, 1 czerwca 2014, 22:16

Ja używam Van Goghów bo w cenach które są dla mnie osiągalne są najlepsze...może jeszcze czerwień kadmowa z classico...choć samych classiców nie polecam bo nadmiar oleju mnie osłabia do granic możliwości! w&n to dla mnie szczyt marzeń ale kiedyś sobie je sprawie :dance:
Rafał87
3..

3..
 
Posty: 226
Dołączył(a): Pt, 27 sierpnia 2010, 19:25
Lokalizacja: Muszyna

Postprzez Jagoda Pn, 2 czerwca 2014, 11:39

Ja też van Goghami lecę , tak od dawna ;) , jakoś mi podpasowały. Ostatnio nabywam Rembranty ...tak po parę tubek , bo tanie nie sa (jak dla mnie). Wczoraj weszłam w cennik puro ...nie komentuję ;)
Nie mogę zdecydować co do griffinów, niby tylko na podmalówkę , ale ta też bez znaczenia nie jest...pewnie dam sobie spokój. To medium przyśpieszające wysychanie ( od Magdy) jest bardzo dobre, efekt jest więc po co przepłacać i kupować farby jak można ten specyfik.
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2663
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez zephyr7 Pn, 2 czerwca 2014, 17:12

Jagódko masz rację - efekt podobny jak przy stosowaniu liquinu. Tylko dla mnie nieustanne dodawanie szpachelką liquinu do farby (jakby nie mógł być w tubce!) jest dość uciążliwe - stąd griffiny. Weź też pod uwagę, że to są farby z natury mniej kryjące (podobno ze względu na rodzaj spoiwa, he, he - myślałby kto...) i nie ma w tej linii prawdziwych kadmów, ani kobaltów - same imitacje. Mimo wszystko, lubię te farby i dobrze mi się nimi maluje.

---

Co do dyskusji nad ekonomicznością farb - przy całej sympatii do van goghów, myślę że master classy są lepsze...

I znowu - wszystko sprowadza się do metody testowania farb! Jak ocenić ilość pigmentu w tubce?
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez zephyr7 Pn, 2 czerwca 2014, 17:25

Poza tym, ODBIEGAMY OD TEMATU! Szukaliśmy sposobu na malowanie na dużych formatach przy zachowaniu rozsądnych cen farb - a wpadliśmy w dyskusję o jakości - w temacie, który już był :D

A moderator śpi :D
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez grullo Pn, 2 czerwca 2014, 17:32

Wracając temat na właściwe tory...

zephyr7 napisał(a):
Co do dyskusji nad ekonomicznością farb - przy całej sympatii do van goghów, myślę że master classy są lepsze...


Tak, ale za cenę umbry od Masterclassa masz 60ml Van Goghowej umbry. A ta wcale nie jest gorsza od tej pierwszej. Znani malarze korzystają z tanich ziem serii Van Gogh. Jedynie te droższe, kadmy i kobalty zostawiają bardzo, bardzo wiele do życzenia. Przy tym Van Goghi są dość wydajne i warto w nie zainwestować przy "mega" formatach.
grullo
 
Posty: 819
Dołączył(a): Śr, 25 kwietnia 2012, 14:02
Lokalizacja: Kraków

Postprzez zephyr7 Pn, 2 czerwca 2014, 19:18

Zgoda, ale dlaczego Van Goghi, a nie np. classico, georgiany, czy amsterdamy?
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez grullo Pn, 2 czerwca 2014, 20:29

Dlatego, że Amsterdamy to jednak słabe są farby, dobre, ale dla studentów malujących martwą naturę na zaliczenie przedmiotu. Georgian mają zaledwie 38mililitrów a płacisz tyle ile za 60 Van Gogha. Classico są ciut droższe od Talensa, po za tym firma uciera kolory na dziwnych olejach, a do podmalówek lniany musi być bezapelacyjnie. Np. ziemie terra grezzie, mają fajny pigment, ale schną strasznie długo i w ogóle trzeba nimi umieć się posługiwać. Dlatego ja kupowałbym najwięcej z Van Goghów (ziemie, phtalo), trochę mniej Masterclassów (biele, kobalty i różne tlenki), a najmniej Rembrandtów i W&N-ów (kadmy i kobalty, ew. viridian).
grullo
 
Posty: 819
Dołączył(a): Śr, 25 kwietnia 2012, 14:02
Lokalizacja: Kraków

Poprzednia stronaNastępna strona

cron