gdzieś w Borach

tu tematem jest dzieło tworzone

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Postprzez szklanytygrys So, 25 grudnia 2010, 20:54

No to moze żeby sobie przypomnieć jak to jest sie udzielać na forum zdamm relacje z tego co w tej chwili maluję.
Maluje w oleju. Według zdjecia które zrobiłem ostatniej jesieni u znajomych w Borach. Takie jakies zabudowania gospodarcze przy leśniczówce w osadzie pod tytułem Dąbki.

Wszyscy wiem że aparaty kłamią; szczególnie w sztucznym świetle. Dlatego zeby oszczędzić sobie czasu nie będę na poszczególnych etapach pracy przejmował się odpowiednimi kolorami na zdjęciu. Jedynie zdjecie finału postaram sie tak dopieścić by było jak najbliższe oryginałowi.

Model:

Obrazek

Startujemy od podmalowanego kilka dni temu tła z podziałami na kilka podstawowych obszarów kolorystycznych. Podeschniętego, tak zeby można było po tym dowolnie, pacać, drapać, skrobać, wcierać, wycierać etc.

Obrazek

Jakiś mały szkic pomocniczy

Obrazek

Lecimy dalej. Pierwsze plamy, kolory, ciapy brudu formujące sie w podstawowe obszary.

Obrazek

Więcej ciap i coraz więcej prób łapania szczegółów

Obrazek

Na razie tyle. Będe edytował w trakcie, w miarę postępów.
Ostatnio edytowano N, 26 grudnia 2010, 15:45 przez szklanytygrys, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
szklanytygrys
1.

1.
 
Posty: 76
Dołączył(a): Pt, 6 listopada 2009, 09:10

Postprzez Jagoda N, 26 grudnia 2010, 01:14

Świetnie Ci to idzie...już widzę,że będzie coś fajnego
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2645
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez szklanytygrys N, 26 grudnia 2010, 01:38

c.d.

No i trochę ugrzązłem w ślepej uliczce.
To miał być w sumie taki trochę eksperyment z kolorami intensywniejszymi, dużo intensywniejszymi od tych jakie zazwyczaj używam. Zainspirowałem się malarstwem pewnego irlandzkiego, czy szkockiego malarza malującego swoje rodzime pejzarze. Bardzo spodobały mi sie jego prace, interpretacja otocznia i przełożenie tego w bardzo mocne, plastikowe wręcz kolory.
Jednak teraz juz nie jestem tego taki pewien, a w pracach mojego wzorca po kilku dniach zacząłem dostrzegać pewną efekciarską manierę i chwyt jarmarczny. A może to poprostu nie moja paleta. Albo przynajmniej nie była moja do tej pory i mam pewien mały zgrzyt wewnetrzny.
Zauwazyłem że z biegiem lat maluje coraz bardziej kolorowo i intensywne kolory zaczynają mnie pociagać. Myślę że ma to nie tyle wspólnego z warsztatem co z moim podejściem do życia i kondycją psychiczną. Ale to może jeszcze zbyt odważne kolorystycznie jak dla mnie.
Chyba będe musiał przerwać na tym etapie na kilka dni. Pomaluję w międzyczasie coś innego. A potem wrócę do tego ze świeżymi pomysłami.
W sumie to juz wiele mu nie trzeba. Ale właśnie z tym "nie wiele" mam mały problem. Nie chciałbym przedobrzyć i zgubic gdzieś pierwotne założenie. A mam wrażenie że już od niego trochę odbiegłem.

Obrazek
Avatar użytkownika
szklanytygrys
1.

1.
 
Posty: 76
Dołączył(a): Pt, 6 listopada 2009, 09:10

Postprzez szklanytygrys N, 26 grudnia 2010, 01:53

C.D.

W ramach wątpliwości zdrapałem jeszcze częściowo wiekszość pierwszego planu i kawałek horyzontu.
Teraz niech wyschnie i dojrzeje przed dalszą pracą.

Obrazek
Avatar użytkownika
szklanytygrys
1.

1.
 
Posty: 76
Dołączył(a): Pt, 6 listopada 2009, 09:10

Postprzez Jagoda N, 26 grudnia 2010, 14:38

Ja zostawiłabym już go w spokoju....może dlatego,że lubię prace trochę niedokończone. Pewien artysta (zapomniałam nazwiska ) powiedział " dobry artysta ma sposób na niedokończenie swojego obrazu "....i myślę ,że jest w tym dużo racji, bo malując obraz jest moment ,że jest w danej chwili coś fajnego.....ale zaczynamy kombinować, polepszać, coś dodawać i zaczynamy być niezadowoleni....no ja tak mam.
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2645
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez szklanytygrys N, 26 grudnia 2010, 15:12

Tak. Cos w tym jest. Twórczosć tego artysty którym sie zainspirowałem faktycznie też to miala. Sporo było widać tego pierwszego tła wyglądajacego spod skąpych i wywarzonych pociagnięć szpachli.
Ja też mam trochę tak jak Ty. Pewnie wszyscy to znają.
Ale zauważyłem tez cos innego.
Im dłużej męczę daną pracę, im więcej takich momentów zwątpienia, zmazań, warstw i powrotów po dniach, tygodniach, czy czasem nawet miesiącach, tym efekt końcowy staje sie ciekawszy i .... szlachetniejszy (?)
Maniera kilku szybkich ruchów i pozostawienie pracy niedokończonej jest bardzo efektowne.... czasem wręcz efekciarskie, ale to jednak taka troche droga na skróty, ułatwiajaca bardzo zycie, a czasem wręcz konieczna, gdy mamy rynek zbytu i chcemy natrzaskać szybko, dużo i jeszcze szybciej sprzedać.... Co zreszta tez jest piekne.
Avatar użytkownika
szklanytygrys
1.

1.
 
Posty: 76
Dołączył(a): Pt, 6 listopada 2009, 09:10

Postprzez jola N, 26 grudnia 2010, 15:32

Witaj Szklany tygrysie
Jagoda ma rację naprawdę świetnie się zapowiada Twój obraz,
ciekawa jestem w którym momencie uznasz za skończony
jola
...
2..
2.
2...

...
2..
2.
2...
 
Posty: 1947
Dołączył(a): N, 12 września 2010, 22:15

Postprzez Galandir Cz, 30 grudnia 2010, 22:10

szklany tygrysie jak temat bardzo ciekawy, kompozycja także tak reszta niebyt mi podeszła. zbytnie przekombinowanie szpachlą moim zdaniem. dla mnie szpachle to proste dynamiczne pociągnięcia oparte o znajomość mieszania kolorów. jak kolor u ciebie prawie doskonały tak w tym wypadku cala forma jakoś..... i jak by przemęczona . no nie wiem może kiedy skończysz... :)
Avatar użytkownika
Galandir
 
Posty: 729
Dołączył(a): Śr, 28 października 2009, 22:07