Dosso Dossi "Jowisz Merkury i Cnota"

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Postprzez d0minika_1992 N, 13 stycznia 2013, 14:10

w
Ostatnio edytowano Cz, 17 stycznia 2013, 12:40 przez d0minika_1992, łącznie edytowano 1 raz
d0minika_1992
 

Postprzez Magdalena Sciezynska N, 13 stycznia 2013, 15:18

nie wiem czy powinnyśmy odrabiać za Ciebie lekcje
wydaje mi sie że lepiej otrzymać niższą ocenę, ale własną.
Avatar użytkownika
Magdalena Sciezynska
.
...
1.
2.
1..

.
...
1.
2.
1..
 
Posty: 5040
Dołączył(a): So, 24 października 2009, 23:51

Postprzez d0minika_1992 N, 13 stycznia 2013, 15:40

Nie chcę aby ktoś pisał za mnie pracę tylko aby pomógł mi w określeniu specyficznych cech obrazu, ponieważ aktualnie ja nie mam dostępu do żadnych materiałów jakie mogłyby mi w tym pomóc a w internecie informacji na ten temat nie znajdę
d0minika_1992
 

Postprzez Waldemar Jarosz N, 13 stycznia 2013, 17:10

Avatar użytkownika
Waldemar Jarosz
.
..
2...
3..

.
..
2...
3..
 
Posty: 1242
Dołączył(a): Wt, 17 sierpnia 2010, 08:30
Lokalizacja: Polska

Postprzez Krakusia N, 13 stycznia 2013, 17:14

No doooobra, pomogę Ci bo lubię mitologię :)

W okresie renesansu uważano, ze malarstwo jest najtrudniejszą ze sztuk, ponieważ świat 3D trzeba przedstawić w 2D.

Na tym obrazie widzę, ze Jowisz niedbale porzucił na podłogę swój atrybut czyli błyskawicę i w skupieniu zaczął malować motyle, bo któż inny jak nie on, ten największy z bogów, przecież da rade sprostać tej najtrudniejszej ze sztuk. Dosiadł się Merkury, który pewnie przyszedł z jakąś sprawą i czekając aż dzieło będzie skończone i Jowisz go wysłucha, bacznie go obserwuje. (Merkury uchodził za twórcę innej sztuki: muzyki, zatem to też artysta i wynalazca instrumentów strunowych. Widać tutaj typowe atrybuty Merkurego: czapka ze skrzydełkami- petasos oraz laskę - kaduceusz .)
Gdy Jowisz tak sobie tak w ciszy i skupieniu malował przyszła Cnota (atrybut: wieniec) i jak to każda kobieta zaczęła narzekać, dużo mówić, czyli gderać. Jest niecierpliwa i myśl, że musi czekac aż Jowisz skończy powolne malowanie przeraża ją i staje się nachalna i głośna chcąc tym zwrócić na siebie uwagę. Widząc to Merkury ją ucisza.
Obraz namalowany w technice olejnej, laserunkowej (wielowarstwowej), na szarym podmalunku (szkicu). Wierzchnie, jasne punkty swiatła położone grubo.
Scena dzieje się na obłoku, pod nim widać fragment miasta.

Morał: każdy, nawet ci najważniejsi, potrzebują chwili spokoju dla siebie :)







Przyszła mi do głowy jeszcze inna interpretacja, bo były dwie kobiety: Cnota i Występek i Cnocie pewnie znudziło się być już cnotliwą, miała chcicę i zazdrościła Występce, zatem przyszła do Jowisza prosić go o zdjęcie klątwy ......., ale to nieprzyzwoita wersja i nie pisz o tym :) :)

Mam jeszcze jedną wersję: rozstrzygnięcie jakiegoś sporu, bo Cnota przyszła z pretensjami o coś...

Kolejna wersja: że jest obraz o pasji. Każdy twórca zatraca się w tym co robi jeśli jest to prawdziwa pasja :) Każdy twórca potrzebuje chwili spokoju i delektuje się ta ulotną chwilą (stąd motyle).

Ten obraz niby o mitologii, ale też o sztuce tworzenia, o tej ulotnej chwili gdy się z nią obcuje.
Ostatnio edytowano N, 13 stycznia 2013, 18:38 przez Krakusia, łącznie edytowano 3 razy
Krakusia
3...
2.
3..

3...
2.
3..
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Śr, 28 października 2009, 19:08
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Waldemar Jarosz N, 13 stycznia 2013, 17:31

Gąsienica przemieniająca się w motyla jest symbolem zmartwychwstania i zbawienia. Motyl prócz tego symbolizuje duszę człowieka.
Ale nie trzeba aż tak daleko to interpretować. Krakusia bardzo dobrze to Ci przybliżyła.
To zapewne masz!
Obraz powstał około 1524 roku na zlecenie księcia Ferrary Alfonsa d’Este. W XVII wieku znajdował się w pałacu księcia Lodovica Widmanna w Wenecji, a w połowie XIX wieku w kolekcji wdowy po Michelangelu Barbinim. Następnie własność Daniela Penthera (wiedeńskiego malarza i kolekcjonera); w 1888 roku obraz zakupił Karol Lanckoroński. W czasie II wojny światowej obraz zarekwirowali Niemcy. Odzyskali go Amerykanie i przekazali do Kunsthistorisches Museum w Wiedniu. Przez lata ród Lanckorońskich próbował odzyskać między innymi i ten obraz. Pod koniec 1999 sąd austriacki uznał prawa Lanckorońskich do utraconych dzieł. W roku 2002 dzieło zostało przekazane przez Karolinę Lanckorońską oraz Fundację Lanckorońskich Zamkowi Królewskiemu na Wawelu.

Kompozycja

Akcja kompozycji rozgrywa sie na obłoku. Znajdujący się za plecami malującego motyle Jowisza Merkury przytyka palec do ust, dając tym samym do wiadomości klęczącej za nim Cnocie, aby nie przeszkadzała malarzowi.
Bibliografia

Petrus Jerzy, Kuczman Kazimierz: Wielkie Muzea. Zamek Królewski na Wawelu, Kraków. Wydanie 1. Warszawa 2007 ISBN 978-83-60688-50-2.
Poczytaj bibliografię.
Avatar użytkownika
Waldemar Jarosz
.
..
2...
3..

.
..
2...
3..
 
Posty: 1242
Dołączył(a): Wt, 17 sierpnia 2010, 08:30
Lokalizacja: Polska

Postprzez Krakusia N, 13 stycznia 2013, 17:44

acha, to moja swobodna interpretacja i mogę być niezgodna z autorem. Nie znam historii powstawania tego obrazu.

Motyle z pewnością mają tutaj wielkie znaczenie (symbolikę) i mogą symbolizować przemianę lub ulotną chwilę.
Krakusia
3...
2.
3..

3...
2.
3..
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Śr, 28 października 2009, 19:08
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Waldemar Jarosz N, 13 stycznia 2013, 18:09

Polecam Studentce pozycję:
Maria Poprzęcka
Galeria. Sztuka patrzenia
Wydawnictwo: Stentor
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 144 s.
Oprawa: twarda
Wymiar: 165x240 mm
:lol: :brawo: :ok: :-P
Avatar użytkownika
Waldemar Jarosz
.
..
2...
3..

.
..
2...
3..
 
Posty: 1242
Dołączył(a): Wt, 17 sierpnia 2010, 08:30
Lokalizacja: Polska

Postprzez Beata N, 13 stycznia 2013, 18:37

Krakusia napisał(a):acha, to moja swobodna interpretacja i mogę być niezgodna z autorem. Nie znam historii powstawania tego obrazu.

Motyle z pewnością mają tutaj wielkie znaczenie (symbolikę) i mogą symbolizować przemianę lub ulotną chwilę.


Inspiracją do namalowania tego obrazu była opowiastka oparta na wątkach mitologicznych autorstwa znanego teoretyka architektury, rzeźby i malarstwa Leona Battisty Albertiego. Nie znam tej opowiastki i nie wiem czy odnosiła się w jakimś stopniu do motyli(symbolicznie) ale mogą one nawiązywać do samego Leona Battisty Albertiego, który był min. malarzem, poetą i członkiem Akademii Platońskiej. Motyl to po grecku “psyche”, co może przedstawiać filozoficzną naturę i dążenie do oświecenia i przemiany przez Albertiego.
Takie filozoficzne skojarzenie ;)
Avatar użytkownika
Beata
.
...
2.
2...

.
...
2.
2...
 
Posty: 2469
Dołączył(a): Pt, 30 października 2009, 14:08

Postprzez d0minika_1992 N, 13 stycznia 2013, 21:58

;)
Ostatnio edytowano Cz, 17 stycznia 2013, 12:53 przez d0minika_1992, łącznie edytowano 1 raz
d0minika_1992
 

Następna strona