Najlepsze farby cena/jakość

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości

Postprzez Jagoda Śr, 20 czerwca 2012, 23:37

ho, ho, ha ha ...aleś napisał :lol:
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2663
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez wunderfaust Cz, 21 czerwca 2012, 12:26

Pozwolę sobie się nie zgodzić z tym XIXw upadkiem sztuki malarskiej. Musimy pamietać ze zarówno w średniowieczu, renesansie jak i baroku malarstwem zajmowali się ludzie zrzeszeni w cechach choć od XVIw ten system zaczął pękać. Obowiązywały ścisłe reguły, system kontroli i reglamentacji uprawnień co wiązało sie po prostu z wysokim poziomem rzemieślniczej sztuki wykonawców tych dzieł. W XIXw po prostu malarzy było już tak wielu i malowano tak dużo że siłą rzeczy pojawiły się metody i koncepcje prowadzące do warsztatowej zapaści. Malarze przestali sami wyrabiać materiały i zaczęli je kupować. Monet czy Courbet robiac tyle szkicow, prac eksperymentalnych i malując tak szybko musieliby miec dodatkową własną manufakturę wyrobu podobrazi i farb. Ilość nie przekłada się nigdy na jakość wiec siła rzeczy artyści do prac pośledniejszych wykorzystywali słabe materiały. przecież oni nie malowali z intencją że ich obrazy będą traktowane jak najdroższe skarby. Trudno w tym kontekscie porównywać dzieło renesansu czy średniowiecza do prac realistów czy impresjonistów bo to dwa rózne podejscia do obrazu.
Czy impresjoniści to totalna technologiczna porażka? Może i tak, ale nieunikniona chyba bo ten sposób malowania zawsze będzie ryzykowny. Nie zapominajmy też że oglądając mistrzów renesansu i baroku że ich dzieła tez wyglądają zupełnie inaczej niż w momencie powstania. One uniknęły destrukcji w takim stopniu jak np obrazy Gaugina czy van Gogha ale też niestety giną powoli acz systematycznie. Impresoniści nie uczyli sie tez u jakichś tuzów ówczesnego malarstwa. Można więc powiedzieć że brali korepetycje u średniej klasy malarzy owego czasu. Wcześniejszy w stosunku do nich Courbet w ogóle był samoukiem z genialnymi skutkiem zresztą. W ówczesnych szkołach praktyka nauki polegała zresztą na tym że pierwsze 2-3 lata nauki w Akademii poświęcało się na naukę rysunku, kompozycji i innych tego typu malarskich prawideł. Dopiero później, hołdując zasadom Ingresa wedle których wszystko jest rysunkiem a kolor tylko jego uzupełnieniem, pozwalano studentom chwycić za pędzel. jeszcze na pocz XXw studenci poważnych uczelni połowę swego czasu edukacji spędzali na nauce mieszania farb i mieli grube sztambuchy zapelnione próbkami wszelkich możliwych kombinacji kolorystycznych. To była nauka poważnego warsztatu a to że niektórzy ten warsztat lekceważyli to cóż... Ale to oni są dziś na pomnikach :D
Nie mylmy zresztą technologii z techniką. Impresjoniści czy postimpresjoniści byli genialnie zdolnymi i sprawnymi malarzami. To że pojawiały się błędy technologiczne jest mało znaczące właściwie w stosunku do tego jak malowali. Mieli własną technikę ale potrafili też malowac w manierze akademików co świadczy dobrze o ich warsztacie i technice. manet przecież wiekszosć swoich wczesnych dzieł poświęcił dawnym mistrzom bo nie jest tajemnicą przecież ze ich podziwiał i naśladował.
Ktoś tu pytał o paletę Dalera. Ta firma nie umieszcza na swojej stronie karty kolorów wraz z pigmentami. Ja przynajmniejich tam nie znalazlem. Udało mi się jednak znaleźc w sieci całą kartę Dalera- wszystkich farb więc jak ktoś jest zainteresowany to mogę udostępnić.
wunderfaust
 
Posty: 27
Dołączył(a): Śr, 20 czerwca 2012, 09:55

Postprzez Magdalena Sciezynska Pt, 22 czerwca 2012, 00:11

:ok:
Avatar użytkownika
Magdalena Sciezynska
.
...
1.
2.
1..

.
...
1.
2.
1..
 
Posty: 5045
Dołączył(a): So, 24 października 2009, 23:51

Postprzez Jagoda Pt, 22 czerwca 2012, 10:38

wunderfaust napisał(a):Pozwolę sobie się nie zgodzić z tym XIXw upadkiem sztuki malarskiej.
Nie mylmy zresztą technologii z techniką. Impresjoniści czy postimpresjoniści byli genialnie zdolnymi i sprawnymi malarzami. To że pojawiały się błędy technologiczne jest mało znaczące właściwie w stosunku do tego jak malowali. Mieli własną technikę ale potrafili też malowac w manierze akademików co świadczy dobrze o ich warsztacie i technice.


:ok: :ok: :ok: :brawo: :brawo: :brawo: :-* :-* :-*
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2663
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez zephyr7 N, 24 czerwca 2012, 08:06

mały update: pamiętacie moje żale odnośnie van goghów? Podobno (tak usłyszałem w kilku sklepach plastycznych w Krakowie), van goghi strasznie się popsuły - jak ktoś nie wierzy, niech porówna stare farbki, kupione np. 2 lata temu z obecnymi. Poza tym, część produkcji mieli (jakoby!) przenieść do Chin. To chyba wiele tłumaczy...

Co do Schmincke Norma, skompletowałem zestaw podstawowych kolorów i jest "tak sobie". Farbki owszem, dobre, ale kadmy mają tyle oleju, że przy wyciskaniu leci sam olej... brrr. Trzeba najpierw zrobić tubce masaż :)

Jeśli chodzi o kolory, są prześliczne - nie tak dobre jak te master classów, ale mają za to lepszą konsystencję. I co najważniejsze, nie zmieniają się w błoto przy mieszaniu. Farbki można kupić chyba tylko w krakowskim asip.pl (odwiedziłem ich osobiście - same pozytywne wrażenia). Panowie mogą sprowadzić nam nawet farbki Mussini - więc wreszcie mamy dostęp do naprawdę światowej klasy linii farb.

A co najważniejsze, farby mają naprawdę wysoki współczynnik odporności na światło, polecam każdemu zamiast wintonów, renesansów i van goghów.
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez Jagoda N, 24 czerwca 2012, 13:35

zephyr7 napisał(a):
Farbki można kupić chyba tylko w krakowskim asip.pl


otworzyłam ten link...i wyskakuje nazwa "tanie farby olejne itp " :hmm: chodzi Ci o tanie , czy dobre ????!!!!!
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2663
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez zephyr7 N, 24 czerwca 2012, 18:40

Hehe, dobra uwaga :)

ze względu na położenie geograficzne i związane z nim zarobki (jeśli można je tak nazwać :) ), przeciętny "Kowalski" może pozwolić sobie jedynie na farbki, które w zachodniej części Europy uchodzą za badziew. Mało który artysta, zwłaszcza początkujący, kupi farbkę 35ml za 89zł, czy droższe.

Jako malujący Polacy jesteśmy w... chciałem powiedzieć, w trudnej systuacji - ponieważ musimy wybierać "tanie" farby, które chociaż trochę udają jakość artystyczną.

Czy to takie niemożliwe? Na szczęście nie. Wspomniano tutaj o Astrach i Ładogach. Ja dorzucę odtłuszczone maimeri classico (po żmudnym szuraniu szpachelką po kartce papieru, zaczyna przypominać dobrą farbę - i całkiem nieźle się nią maluje). Świetnie spisują się artystyczne koh-i-nohry i maimeri artisti (chociaż drogie).

No i mój nowy nabytek: schmincke norma. Moje pierwsze farby, w których jasne kadmy są naprawdę jasne. Maluje się tym super, biją na głowe inne "wynalazki" pokroju renesansów.

podsumowując: do malowania "na mokro": master-classy, astry, maimeri artisti

do laserunków: rembrandty z zestawu za stówkę, lefranki, maimeri classico, windsory

dobre i tanie :)
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez Jagoda N, 24 czerwca 2012, 21:49

ha ha , dobre :dance: ...może i przeciętny "Kowalski" nie kupi farbki za 89 zł, ale kupi tańszą i maluje, a na Bogatym i Dobrym bardzo Zachodzie, przeciętnemu "Kowalskiemu" się najzwyczajniej nie chce , nie kupi żadnej farbki i nie namaluje, oczywiście piszę bardzo ogólnie, ale taka jest prawda ;)
Mam kolegę malarza, który zjeździł kawał zachodu, malując w plenerze i praktycznie nigdzie nie spotkał malującego tubylca, tylko zdziwienie ,że MALUJE, że mu się chce i opłaca :hmm:
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2663
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez zephyr7 N, 24 czerwca 2012, 22:15

No, z tym akurat jest różnie. Miejsca, które dla Polaka mogą być zachwycające - lokalesom mogą wydawać się zwyczajne i nie warte zachodu.

W okolice mojego "miasta" ściągają malarze (głównie malarki :) zachwycone malowniczymi plenerami. Ja natomiast uważam, że jest to miejsce pospolite, brzydkie, gdzie trudno znaleźć wyraźny motyw warty uwiecznienia na płótnie. Dookoła pełno brzydkich domów, brzydkich bloków, brzydkich ulic... Ale im się "podobi" :) Tutaj dochodzimy do poprzedniego sporu :) że artysta musi najpierw poznać co jest "piękne", żeby wiedział co jest "brzydkie" - i tak dalej...

Owszem, można malować - ale dlaczego zaraz byle czym, byle jak i na byle czym? Jeść też można w McDonaldzie, z papierowych tacek - ale będzie się to różniło od obiadu w dobrej restauracji, gdzie jedzenie podają na talerzach, obok których kładą sztućce :)

Nikt nie powiedział, że dobrymi farbami maluje się mniej :lol:
zephyr7
 
Posty: 933
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Postprzez Jagoda N, 24 czerwca 2012, 22:52

... nie znoszę bylejakości i takowa nie ma miejsca w moim malarstwie.
Sprawa, co "piękne" a co "brzydkie"...temat -rzeka i nie do rozstrzygnięcia, tylko subiektywna ocena tu ma miejsce. Jeszcze jedno, malarki tak samo potrafią "patrzeć" jak malarze...sztuka nie ma płci, chociaż zdawać by się mogło,że SZTUKA jest kobietą ;)
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2663
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Poprzednia stronaNastępna strona

cron